Kto tu pisze?

Kto tu pisze?
Ilustracja według koncepcji autorki, stworzona z pomocą AI.

Word Whisperer to ja

Dzień dobry! Zanim przeniesiesz się gdzie indziej, zatrzymaj się tu na chwilę. Pozwól, że się przedstawię. Opowiadaczka historii, Zaklinaczka Słów, Word Whisperer — to ja. Zapraszam cię do mojego świata pełnego opowieści. Zatrzymaj się na chwilę, na tyle, ile trzeba, żeby przeczytać jedną opowieść. Tę opowieść. To jedyna w moim świecie opowieść o mnie. Ponieważ jesteś tutaj, należysz do Czytających. Wiesz, jak wielki jest świat wyobraźni. Jest bezgranicznie wielki i jest w nim coś dla każdego. Ale jednocześnie nie wszystko jest dla wszystkich. I tu przydaje się Opowiadacz. A najlepszy Opowiadacz to ten, któremu zaufasz. Bo jeśli ufasz Opowiadaczowi — podążysz za nim, a on, jak jednooki kapitan, wbije swoją drewnianą nogę w dziób rozpędzonej karaweli ciągniętej przez stado purpurowych pelikanów przez rozszalały ocean wyobraźni i, wznosząc wysoko świeczkę, wskaże pelikanom właściwy kierunek. Ale się rozpędziłam! Fajny obrazek, prawda? No dobrze. Dziwny też. Chodzi o to, że ten obrazek jest już w twojej głowie. Dostał się tam za pomocą słów. Przeczytanych przez ciebie, a napisanych przeze mnie. Jak się tak chwilę zastanowić, to jest wspaniałe! Razem stworzyliśmy coś, czego jeszcze przed chwilą nie było. Zgodzisz się na jeszcze jeden eksperyment? Och, dziękuję! Komar! Może być komar? Świetnie, więc komar — wizgający cienkim głosikiem w czasie letniej nocy upierdliwy krwiopijca. Wyobraź go sobie jako takie chude, patykowato-pająkowate coś z długim, zaostrzonym ryjem, cienkimi skrzydełkami i wrednym uśmieszkiem na gębie. Takiego komara nie ma. Ale jest. Znalazł się w twojej głowie, ponieważ przeczytałaś słowa napisane przeze mnie. I mogę zrobić jeszcze więcej. Twój wredny komar właśnie wezwał kolegów. Teraz cała eskadra komarów leci w szyku bojowym, a ich skrzydełka... tam tadadam tam, tam tadadam tam... jak helikoptery w „Czasie Apokalipsy” — tam tadadam tam... jadą Walkirie! Nie ma takich komarów. Może i nie ma. Ale w twojej głowie są. Chodzi o to, że bycie Opowiadaczem to nie tylko wspaniała przygoda. To również wielka odpowiedzialność, albowiem to, co przeczytane, nie da się już od-czytać. To, co wyobrażone, nie da się od-wyobrazić. I dlatego — śmiem twierdzić — wycieczki w świat wyobraźni mogą być niebezpieczne. Jeden fałszywy krok, skręt nie w tę ścieżkę i już jesteś nie wiadomo gdzie, bez zasięgu, bez prądu. Potykasz się o ruiny nawiedzonego domu, gubisz się w wątkach, tracisz kontakt z rzeczywistością. I... ojojoj... Zgadzam się — każdy może opowiadać historie. I możesz wybrać kogoś innego. Kogoś, kto przez świat wyobraźni poprowadzi cię szerokimi, bezpiecznymi drogami, wysmarowanego płynem na komary, i co sto kroków będzie pytał, czy chcesz kanapkę albo kawy z termosu, albo może siusiu. Tamten inny opowiadacz poprowadzi cię równiutką, porządnie wydeptaną drogą. Będzie cię trzymał za rękę i pilnował, żebyś nie potknął się o jakiś niespodziewany zwrot akcji, żeby nie spadła ci na głowę jakaś nietypowa hiperbola. Albo... możesz zaufać mnie i wyruszyć ze mną w podróż. To nie będzie taka zwykła wycieczka. Taka z kanapkami i kawą w termosie, z zabawnymi zdjęciami i lokalnymi daniami w uroczej restauracji. To nie będzie wycieczka do miejsc, o których słyszeliście, które większość z was odwiedziła już kiedyś i w sumie to nic szczególnego, ale to zawsze inaczej z nowymi ludźmi i żeby tylko nie padało. Takie wycieczki to nie ze mną. Zaprowadzę cię w miejsca, gdzie nudna codzienność przeplata się z magią i tworzy obraz pełen szczegółów, którym będziesz się przyglądał tak długo, że do rzeczywistości będziesz wracał bez entuzjazmu. Opowiem ci historie, które długo będą mieszkać w twojej głowie, domagając się, byś to ty dopisał to, co było i to, co będzie. Odwiedzisz ze mną miejsca ciemne, pełne cieni powstałych bez obecności światła. Gdzie tajemnice zostawiają niedomknięte drzwi, a my, cichutko, otworzymy te drzwi troszkę szerzej, żeby choć na chwilę zobaczyć, co jest po drugiej stronie. Odwiedzimy miejsca jasne i przytulne, gdzie powietrze niesie aromat świeżego chleba, gdzie będziesz miał swoje miejsce, fotel i koc, i talerz ciepłego ciasta z wiśniami. I wreszcie użyję słów, by poruszyć w tobie struny, których nie dotykasz, które już dawno schowałeś głęboko, bo grają melodie tak osobiste, że świat może je zniszczyć niezrozumieniem, zdeptać dociekliwością, spospolitować nachalnymi próbami fałszywej empatii. Ale tu jesteś bezpieczny, bezpieczne są twoje tajemnice, twoje uczucia i twoje łzy. Mnóstwo jest historii. Świat wyobraźni nie ma granic, niezliczone rzesze opowiadaczy czerpią z tego świata pełnymi garściami. Ale Word Whisperer jest tylko jedna. Ufasz mi? Więc podaj mi dłoń...

Kto tu pisze?

Ona.

No, tak.

Ale kim jest?

Czy jest stara życiowym doświadczeniem, empatyczna i ciepła? Tak. Dużo już widziała, dużo podsłuchała i sporo już rozumie? Tak. Wierzy w człowieka i siłę ducha, w prawdziwą miłość i potęgę przebaczenia. Tak. I dlatego zbieracie się wokół niej przy kominku, a gdy opowiada, nie wstydzicie się płakać.

Taka jest.

A może... może jest młoda, wibrująca energią życia? Zagląda za każde zamknięte drzwi, nie wierzy w zło ani w kłamstwo, ani w absolut, ani w nieistnienie. Tak!I dlatego zbieracie się wokół niej — żeby dać się ponieść jej wyobraźni i śmiać się, śmiać się, śmiać.

Czy pisze o miłości?

Tak.

O śmierci?

Też.

O samotności, starości, strachu i odchodzeniu?

Owszem.

A o tajemniczych miejscach? Dziwnych przedmiotach, komicznych sąsiadach, strasznych ludziach i niestrasznych potworach?

Jasne.

No, więc...

Kim jest?

O! To tamta kobieta!

Zaczekaj! To ta dziewczyna!

Ta dziewczynka z wielkim psem...?

Ta starsza pani z tajemniczym uśmiechem...?

A może...

...a może to Małgorzata?