Biegnij!
Rynsztokami tego świata płyną łzy, niepowstrzymanym potokiem.
Błękit nieba wydaje się błotem, obraz cały się chwieje , a ty...
A ty biegnij, biegnij, biegnij,
a ty uciekaj , uciekaj,
a ty biegnij, biegnij,
a ty uciekaj.
Cała miłość się mieści w kropli krwi, a ta leje się strumieniami.
Czy ktoś jeszcze tu czuwa nad nami? Modlitwy stają w ogniu, a ty...
A ty biegnij...
Pod kołami wyją z bólu kocie łby. Grzesznik z tłumu rzuca kamieniem,
pożegnali się dawno z sumieniem potworami się stając, a ty...
A ty biegnij...
Zardzewiała korona krzywo tkwi, oczy zasłania niewiedzą,
drzazgi głęboko tak siedzą, że nie można ich wydrzeć, a ty...
A ty biegnij...
Z czarnym asem w rękawie czeka świt ukryty w perłowej zasłonie.
Horyzont cały już płonie. Co żywe ucieka , a ty...
A ty biegnij...