Między światami

Między światami
<a href="https://www.vecteezy.com/free-photos/indoors">Indoors Stock photos by Vecteezy</a>

Prowadzi ich zapach, słodki i ciepły. Obietnica bezpieczeństwa, odpoczynku i spokoju.

Czekolada i wiśnie. To najpierw. Potem fala prażonych jabłek z cynamonem. Wyjęte przed chwilą z piekarnika maślane ciasteczka, jeszcze zbyt gorące by zdjąć je z blachy, i herbata z koniakiem. Wirujący, nieomal widoczny,  wręcz gęsty, to mięciutkie śmietankowe krówki, a za nimi jeszcze ciepłe trufle z rumem, z których spływa szlachetna, lśniąca, mleczna czekolada. Następny zapach, najpierw delikatny, ledwie uchwytny, ale zaraz wyraźny i oszałamiający, to rurki z maślanych wafli upieczone na rumiano i wypełnione po brzegi bitą śmietaną nakrapianą maleńkimi nasionkami wanilii. A za nimi, prawie czarne ziarna świeżo uprażonej kawy i kawowy krem na bezach, beżowych i miękkich, z kruchutką skórką i ciągnącym wnętrzem. I pączki, ach! Mięciutkie, puszyste,wypełnione wiśniami wysmażonymi latem w miedzianym kotle . A teraz na stole kuchennym stoi otwarty, szklany słój, a w nim wiśnie w soku gęstym jak miód. Jak pachną! I wreszcie, zapach domu w niedzielne przedpołudnie:  ręka w rękę, przeplatając się,  przygasając i nabierając mocy, zapach drożdżowych bułeczek z różanym nadzieniem i puszystego, delikatnego sernika.

Idą za zapachem. Szukając bezpieczeństwa boją się patrzeć i pozwalają prowadzić się znajomym woniom.

Idą samotni i zagubieni. Często przerażeni. Wielu płacze otwarcie. Niektórzy szlochają cicho. Większość nie rozumie. A tu jest ciepło. Przyćmione światła,  miękkie fotele, cicha muzyka, kojący szum głosów. Idą za zapachem,  wchodzą w ciepło, wybierają miejsce w kącie, przy ścianie,  oddalone. Inni przy oknie,  czy bliżej drzwi. Niektórzy przy kominku, spragnieni ciepła i światła. Są tacy, którzy najlepiej czują się otuleni w ciepłe światło świecy lub lampy naftowej. Jest nawet stolik, na którym stoi słój pełen świetlików. Miejsca dla wszystkich wystarczy. I dla każdego jest dokładnie takie, jakiego potrzebuje. Siadają nieśmiało.  Rozglądają się niepewnie. Jest ciepło i przytulnie. Pięknie pachnie i fotel jest dokładnie taki jak trzeba. Poduszka pod plecami ma znajomy kształt, a na stoliku czeka filiżanka albo kubek,  taki jakiś...jakby...kiedyś...gdzieś... A w kubku parująca herbata albo gorąca czekolada. A może mleko? Albo kompot z węgierek z goździkami,  dokładnie taki słodki,  jak trzeba. Więc siadają trochę pewniej. Budzi się nadzieja, a fotel zachęca do odpoczynku. Nieśmiało sięgają po filiżankę. Każdego w końcu dopada zmęczenie i, wcześniej czy później, każdy zasypia na chwilę otulony kocem,  swetrem,  szalem. A kiedy otworzą oczy, przed nimi, obok wciąż pełnej i parującej filiżanki,  talerz a na nim sernik  mamy. Albo ciasteczka,  tamte takie, nie do pomylenia ,  bo przecież tylko babcia układała na wierzchu taką wysmażoną na czarno wisienkę. Ojej! To jest takie śmieszne blade ciasto, które tylko siostra umiała ugotować w wielkim garnku.I pogodzeni, spokojni, otuleni kocem, ciepłem i zapachem pocieszenia, czekają.

I każdy, kogo przyprowadził tu słodki zapach , każdy się doczeka. Nikt nie odejdzie samotny. Jeśli jesteś tutaj, przyjdzie po ciebie twój pies. Łagodnie weźmie za rękę, doda otuchy, prowadzi dalej. Albo kot. Najpierw delikatnie otrze się o nogi, z gracją wskoczy na fotel, dotknie noskiem policzka, wskaże drogę. Czasem dwa zwierzaki, a często więcej. I wszystkie młode, zdrowe radosne. Zaskoczenie, a potem zrozumienie, ulga i uśmiech. Z tego miejsca w dalszą podróż nikt nie odchodzi zapłakany, przerażony, niepewny. Nikt nie odchodzi samotny. Nikt.

Nie wiem, skąd przybywają, nie wiem dokąd idą. Nie wiem, kim byli, ani co ich czeka. Ale jeśli trafiają tutaj idąc za słodkim zapachem bezpieczeństwa, zasłużyli na chwilę wytchnienia, moment zapomnienia, pocieszenie, ukojenie, a może iskierkę nadziei, na ten krótki przystanek w świecie między światami.