Nic się nie dzieje (10)
No, nie uwierzycie, na pewno nie, bo ja bym z resztą sam nie uwierzył, ale no nic, nic się nie dzieje, a to po tym jak Piekutoski, skąpiradło jedne, szuję do naszej wsi wpuścił, ale przed tym też zupełnie tak samo nic się nie działo, bo ta szuja to ona taka jest, no, w przypadku Piekutoskiego to nie do pozazdroszczenia, o, nie! Bo się okazało, że na szujach, to się znać trzeba, bo jak ktoś nie, to tyko szkody narobić może, i to jakiej, a że Piekutoski, skąpiradło jedne, we wiosce podpadnięty i mu wszyscy na ręce patrzą to on tego szuja po cichu przemycił i którędy nie wiadomo, no i nieszczęście gotowe by było gdyby nie to, że u nas we wsi to jest taka podobno wspólna podświadomość, chyba, a może nadświadomość, wszystko to jest jedno, ponieważ ta szuja, a właściwie ten szuj, ale to może ja od początku, wielebny ostatnio kredens nabył, niewątpliwie drogą kupna go nabył i tanio tez nie i aż z Białegostoku taaaaką lawetą go przywieźli tego kredensa i w dziesięciu żeśmy wielebnemu go na zakrystię wepchli, to się potem tylko po cichutku wielebnemu wymskło, że kredens krzywo stoi, no i od tego kredensa się zaczęło, bo potem Maniusia opowiadała tej od tego, co to ho, ho! wiecie, że w Chinach, w Chinach! a Chiny to jest proszę was, potęga, no, więc, opowiedziała a tamta od razu tamtej drugiej, co to oni przez płot, i tak to do Piekutoskiej doszło, co doszło? no, żeż mówię przecież, że w Chinach, a tam dużo bogatych jest, to przecież w takim razie prawda musi być, nie? no, żeż dajcie człowiekowi powiedzieć, w Chinach, jak chcą żeby pieniądze z domu nie uciekały, to, uważajcie teraz bo to nie do wiary jest, i jak się okazało, słusznie, no dacie wreszcie powiedzieć czy nie dacie, żeby pieniądze z domu nie uciekały to trzeba meble poprzestawiać, no to mówię że nie do wiary, ten tamten jeden co to czyta, wiecie który, to mówi, że w takim razie w Chnach sami bogaci muszą być, ale Piekutoskiego wnuk, jeszcze nie wiadomo czy skąpiradło wyrośnie, mówi, że jak ktoś za mało mebli ma to pewnie nie wystarczy żeby porządnie poprzestawiać, a wielebny coś zaczął, że on ma szuję na liście że to dzieło diabła, ale no ludzie dajcie spokój, co ma diabeł do mebli, chociaż ten kredens, co go wielebny ostatnio nabył niewątpliwie drogą kupna, to coś z tym kredensem nie teges, to i szuja do niego coś może mieć, a szuję to Piekutoski, skąpiradło jedne, po cichutku do siebie przywiózł po nocy żeby się z nikim nie podzielić i od następnego rana jakieś się takie rzeczy zaczęły u Piekutoskich wyrabiać to żeśmy wszyscy poszli popatrzeć, wiecie, nic się nie dzieje, więc jak ktoś coś to czemu nie skorzystać, a że tamten co wiecie, jeszcze z Turcji nie wrócił, to wszyscy żeśmy się u Piekutoskich pod płotem zebrali i tak: najpierw przez okno na piętrze wyfrunęła wersalka, całkiem dobra była jak leciała, bo jak wylądowała no to już nie całkiem, potem jeszcze wyfrunęły dwa krzesła, a potem Piekutoska zaczęła wrzeszczeć, że wara od krzeseł i w ogóle wynocha z pięterka, potem rozeszliśmy się na śniadanie i zostawiliśmy tych takich trzech siuśmajtków, od tych co wiecie, żeby jak się coś zacznie dziać, to żeby krzyczeli, i jeszcze się woda na kawę nie ugotowała to już zaczęli krzyczeć żeby wracać, to my biegiem, a tam Piekutoski, no idiota i jeszcze na dodatek skąpiradło jedne, drzwi od ganka cegłami zamurowuje, Piekutoska wrzeszczy, że ona mu wszystkie otwory zamuruje, a Piekutoski, że on od tego bogaty będzie, a teściowa Piekutoskiego, ze durny to na pewno, żeśmy się na tej wersalce pousadzali wygodnie, ale jak zlew kuchenny wyleciał a za nim komoda wyleciała a z komody wszystkie szuflady frrruuuu! a z tych szuflad Piekutoskiej majtasy i te drugie, namioty takie, tośmy się ewakuowali w zagrożeniu życia i zdrowia, i szuj się także zarówno ewakuował bo mu Piekutoska za te fruwające namioty kopa zasadziła no i ten szuj, czy tam specjalista od fuęszuę nie skończył tego swojego przestawiania, i , żebyście wiedzieli, że w tych Chnach to jednak mądre ludzie, bo patrzcie: fuęszuę nie dokończone i Piekutoskiemu pieniądze z domu uciekły, ale to raczej z tego powodu, że ten głaz, co go szuj Piekutoskiemu na pięterko zawlókł i tam zostawił, to się najpierw przez sufit do salonu przebił, a jak rozpędu nabrał to od razu potem przez podłogę do piwnicy, a i wielebny w następną niedzielę nafunfiony z pustym koszyczkiem do siebie podreptał, czyli że ten kredens jednak źle ustawiony albo może faktycznie diabeł coś do mebli ma, no i żeśmy wspólnie zdecydowali, że żadnych szuęfuę z Chin importować się do nas nie będzie, bo jeszcze by coś się zaczęło dziać, a przecież u nas nic się nie dzieje.