Piosenka o sercu
A drzwi do serca na zawiasach wiszą przerdzewiałych
Zamiast kłódki stary skobel i spróchniała każda deska
Tylko kołkiem podparte jako tako jeszcze się trzymają
Mógłby wejść kto chce, ale nikt jakoś nie chce.
I nie trzeba wcale siłą ich otwierać żadną
Jeśli już, to może siłą dobrych słów i miłych gestów
Jeszcze trochę, to te drzwi same wezmą i upadną
I z buciorami każdy wlezie. Może lepiej, że nikt nie chce
A te drzwi spróchniałe, to nie szkodzi, że upadną w końcu
Nic za nimi przecież się nie kryje okropnego wcale,
Z żadną się tam nie ukrywam tajemnicą ani zbrodnią
No to po co, w sumie, trzymać je zamknięte dalej.
A drzwi do serca na zawiasach wiszą przerdzewiałych
Zamiast kłódki stary skobel i spróchniała każda deska
Tylko kołkiem podparte jako tako jeszcze się trzymają
Mógłby wejść kto chce, ale nikt jakoś nie chce.