Piosenka o tym, czego bym chciała
Tak bym chciała, tak bym chciała
zebrać siły i polecieć w górę
tam gdzie rodzi rozszumiałe wiatry czarna toń.
Szlakiem zapomnianych tęcz,
rozwianych drżącym skrzydłem, spadającym piórem.
Zgarniać dłońmi zaplątane złoto, zdobić słońca skroń.
Tak bym chciała, tak bym chciała
zamknąć oczy i zapomnieć wszystko.
W ciepło szczęścia, jak w pachnący kocyk wtulić twarz.
W głowie mieć kolory jasne, w świat otwartych zmysłów
wrzucić wierszy rozbujanych stada - szmery barwnych fraz.
Tak bym chciała, tak bym chciała
czas zatrzymać tyle, ile trzeba
by z akacji płynnym złotem spisać rozdział twój.
Zobaczyć jak maleńka jabłoń szmaragdami sypnie, a z błękitu
stworzyć obraz, który w sercu niesie pszczeli rój.
Tak bym chciała, tak bym chciała
ziemi dotknąć, żeby poczuć siłę.
Tarninowych jarów zacienionych leśną woń.
Lunula światłem platynowym, uzbrojonym w miłość
głaz omszały pomaluje w paprociową dłoń.