Prawdziwy przyjaciel
No i co zgubiliśmy? A, no tak , tak. Jasne, że dobry. No? To co zginęło?
Nie zajmujemy się szukaniem rzeczy. Przedmiotów. Takich tam różności przyziemnych, co to ludziom wydaje się, że je gubią. Jakieś tam klucze, pierścionki z diamentami, kolekcje znaczków, sztuczne szczęki i inne banialuki. Wcale ich nie zgubiliście, tylko zapodzialiście albo ktoś wam świsnął. Nie nasz departament.
Ale jeśli zgubi się wasza wyobraźnia, opuści was przyjaciel, stracicie z oczu cel, utracicie odwagę, wolę walki, wiarę w siebie albo dobre imię - to my jesteśmy od tego, żeby pomóc je wam odzyskać, odnaleźć i zwrócić. A już czy te zguby , albo może lepiej "znajdy" zechcą z wami zostać, czy zgubią się znowu - to już zależy od was. Firma, w każdym bądź razie, reklamacji nie uwzględnia. Kropka. Jak nie potrafisz czegoś utrzymać, to znaczy, że Ci się to nie należy. Capisci?
Upoważnienie mam od szefa, żeby wam tu parę kwestii wytłumaczyć. Nie gadać mi tam! Słuchać, bo to się każdemu może przydać.
Generalnie, no, jesteśmy The Best. W normalnej sytuacji znajdziemy wszystko. Tyle, że czasem trwa to długo. Są przypadki, kiedy poszukiwania trwają lata. Kiedyś zajęło nam pół życia klienta, ale pomogliśmy mu odzyskać siebie samego. Wbrew pozorom, to się zdarza dość często, niestety. Tak, tak.
Otóż, klient ów zagubił się w tym , co inni myśleli o nim, chcieli od niego, spodziewali się po nim i w końcu zgubił siebie na dobre. I w żaden sposób nie potrafił sam siebie odnaleźć. Powolutku, kroczek po kroczku udawało nam się odnaleźć kawałeczki, które pomogliśmy mu złożyć do kupy. Jeśli ktoś chce sam spróbować, to my zaczęliśmy od końca. Na początek przypomnieliśmy mu jak chciał spędzić jesień swego życia.
Jak ktoś zgubi dobre imię to też jest ciężka robota. Ciężka i czasem trwa bardzo długo. Ale zawsze sukces! Ktoś wie , dlaczego? A właśnie! Rzadko kto traci dobre imię bez niczyjej pomocy. I najpierw trzeba znaleźć tego "pomocnika". W zasadzie każdy przypadek utraconego dobrego imienia nosi znaki czyjejś złej woli. I to jest ten trudny element. Znaleźć łobuza, który w sprawie maczał paluchy.
Inaczej się sprawy mają z utraconym honorem. Takie sprawy trafiają do nas rzadko. Honor traci się z własnej woli. I jeśli ktoś go traci to, niewątpliwie, już przedtem miał go niewiele. Beznadziejne przypadki.
Do podobnych zaliczamy takich, co zgubili pokorę. Albo skromność. Ani jeden przypadek nie zgłosił się sam. Te nieliczne zgłoszone przez zmartwionych krewnych czy przyjaciół nieodmiennie kończą się...dziwnie. I owszem, udaje nam się odnaleźć utraconą skromność. Przecież mówię, jesteśmy the Best. Tyle, że nigdy, powtarzam, nigdy pozbawieni skromności nie chcieli przyjąć zguby. Taaaak. Nie było miejsca. Zostało zajęte przez próżność. Beznadziejne przypadki.... taaa...Tylko, wiecie "bądź pokorny, albo zostaniesz upokorzony", albo, jak mówią inni "Karma is a bitch". Nieodmiennie, prędzej czy później, dopada ich siła wyższa...
To jeszcze na koniec, szefostwo uważa, że nie zrujnujecie nam interesu jeśli ten jeden problem zostawimy wam do rozwiązania. Otóż, jeśli zgubicie przyjaciela, pamiętajcie, proszę: jeśli, podkreślam , jeśli jesteście tym prawdziwym przyjacielem, wystarczy, że wyciągniecie rękę. Przyjaciel chce zostać odnaleziony. Łatwizna? Otóż, wcale nie. Ponieważ, jeśli pozwoliliście przyjacielowi się zgubić, może się zdarzyć, że przyjaciel straci złudzenia. A złudzenia, niestety, gubi się raz na zawsze. Pamiętajcie, proszę, jeśli komuś jest wszystko jedno czy jesteś czy cię nie ma, to nigdy nie był twój prawdziwy przyjaciel.