Ratunku!

Ratunku!
<a href="https://www.vecteezy.com/free-photos/romance">Romance Stock photos by Vecteezy</a>

No, cholera jasna,  się narobiło!

Szwagier książkę kupił! No, luuudzie! Jak to "jaką"? Normalną. Z papieru.

Człowiek myślał, że co za problem.  Idziesz do takiego monopola z książkami. Mówisz " Poproszę książkę ", płacisz, idziesz do domu. I tyle. A się okazuje,  że wcale nie! Szwagier mówi, że się w życiu tyle wstydu nie najadł!

Było tak. Pojechał Szwagier ze swoją ślubną do galerii...

Jakiej, jakiej. Normalnej. Z jakimi znowu obrazami?! Ze sklepami! W takiej galerii wszystko mają  to pewnie książki też, nie?

Po co mu książka? A no właśnie.

No, żeż, szlag jasny by to trafił! A zachciało entelegenta udawać na stare lata!  No, w naszym wieku człowiek swoje miejsce na drabinie społecznej ma już wygodnie wymoszczone, to czego się gramolić?  Jeden szczebelek wyżej wejdziesz, góra trzy. A jak człowiek wyżej  na drabinie stoi to...? Tooooo? No, właśnie! Widać gacie. Resztę sobie sami dopowiedzcie.

A tak,  siedzisz sobie bezpiecznie w swoim wymoszczonym, wygrzanym pierdzidołku i nikomu nic do twoich gaci. Tyle wam powiem. Aaaaaale, jak ktoś ma żoooonę, to sobie w spokoju nie popierdzi, szlag, nie posiedzi, znaczy.

No , więc tak. Żeśmy się ze szwagrem tyle wstydu  nie najedli od czasu kiedy nam babunia kazała piwnicę wysprzątać. Jak to nie wiecie?! Aaa, no to kiedyś opowiem.  Na wczasy po tamtym, co wiecie,  zgiń, przepadnij! Nie daliśmy się namówić,  o nie! Ale do Augustowa raz na sezon, na rybkę mus pojechać. 

No i pamiątki się zawsze jakieś przywiezie.  Szwagier, na ten przykład,  przywiózł rozstrój  żołądka co go tydzień trzymał. A nasze lejdis, luuuuudzie!  Na ryneczku w Augustowie jakiś gościu książki sprzedawał na kilogramy chyba, czy na metry. Przytargały torby pełne i mówią, że "teraz się czyta."

Że się teraz co, przepraszam, co?! A one na to,  się czyta, a my jesteśmy troglodocośtam i raz na jakiś czas moglibyśmy się słowem pisanym odchamić. Ha!

No i one z tego Augustowa sobie po parę kilo książek przywiozły. A na każdej okładce jakaś kobiecina omglała w bieliźnie i jakiś paolo, albo pablo. I nasze ślubne tymi okładkami nam machają przed nosem.

"I czemu ty nie możesz być jak ten paolo?!"

Czemu? A temu! Widzieliście kiedyś te paole w perugach z włosem rozwianym,  w koszulinach bez guzików i w przyciasnych gatkach ? By mnie koledzy śmiechem zabili przecież!

Więc uradziliśmy ze szwagrem, że trzeba iść i książkę taką kupić, żeby miała taką okładkę, no taką, żeby tą okładką  babom pomachać! A jak! A, że szwagier krótszą słomkę wyciągnął,  to niestety nie na mnie wypadło. Na szczęście.

W tamtej galerii poszedł szwagier do takiego samoobsługowego z książkami i go zatkało normalnie, od progu. Dywanem miętkim podłoga wyłożona, mówi, i ludzi pełno! No więc wszedł jakby nigdy nic. Ludzie chodzą,  oglądają,  z półek zdejmują. To on też. Myśli sobie,  źle nie jest. Obrazki są. Litery duże.  Damy radę! No to patrzy na okładkę ( pamiętacie,  że to o okładkę chodzi) A na okładce kaczuszki jakieś. Dooooobra. No chyba jednak nie. Trzeba  szukać dalej. Co wam będę opowiadał. W końcu podeszła jakaś młoda osoba i pyta czy pomóc. Szwagier z nerwów z rąk wypuścił,  co akurat z półki,  na chybił trafił, zdjął. Panienka szybsza była, capnęła z podłogi i pyta czy do kasy , czy coś jeszcze. No a  szwagier, że już mu się w głowie kręciło od tych książek,  wydukał , że do kasy. Nawet nie pamięta (tak mówi) jak zapłacił.

Na dzielni nas teraz palcami pokazują, że my ze szwagrem tacy entelegenci. Że na zakupy poszli i książki kupili!!  I teraz to bez kija nie pochodź. A na dodatek nasze lejdis, oczywiście, na prawo i lewo rozpowiadają jakie to książki ich mężowie czytają. Ale to wszystko to jeszcze nic! Wiecie,  co jest najgorsze? Że to wszystko trzeba będzie teraz , cholera jasna, przeczytać! 

A wiecie,  co szwagier,  dureń,  kupił? Nie wiecie?! Kupił, mianowicie, co następuje: "I ty będziesz jak młody bóg", "Poznaj tajemną Sztukę męskości" i "Droga niepokoju to Droga prawdziwego mężczyzny", a na dokładkę "Co każdy chłopiec wiedzieć powinien".

Ratunku!