Się poprawi! (7)
No witam szefa po Świętach!
O żeż, ale niech szef okna pootwiera! Przecież tu zgroza jakaś w powietrzu wisi! No, faktycznie, otwarte. To trzeba by może sprawdzić, skąd ten smród...
Jak to "zewsząd"?
A dziękuję. U nas w domu Halloween to najfajniejsze święta. W tym roku to nas nawet ciotka Prudencja Czarnolica nawiedziła, a ona to do byle kogo z grobu nie wstaje, tak że...
A szef co taki miły podejrzanie? Co mnie tu zagadać próbuje? I czego na twarzy zielony taki?
Coś narozrabiał. Niech się lepiej przyzna to może jeszcze zdążymy naprawić. Nie zdążymy?!
O matko! A tutaj co się wala po podłodze?! To cukierki są?! A w którym wszechświecie? To żebym wiedziała , komu odesłać. Ze zwrotów? Jak to, ze zwrotów? To my coś takiego zamawialiśmy na Halloween?
Aaaaa, szefuńcio sam zamówił. A ja przecież szefuńciowi zamówionko zostawiłam ślicznie wypełnione! Szefuńcio musiał tylko podpisać i domowemu przekazać co miał po zamówionko przyjść. A szefuńcio co zrobił? I kto nam te gazy do obiektu wpuszcza? Całe drzwi na zewnątrz zielonym glutem oblane. I to może też cukierki są? Są?!!! Ach, "lizaki wymiociaki". Taaak.
Czyli, że zwroty. Nie "wymioty". Zwroty, kupujący zwrócili. Nie "zwymiotowali" tylko przynieśli z powrotem. Acha, jedno i drugie. No, to wiele tłumaczy...
Co szef z moim zamówieniem zrobił? Ja przepraszam - szef powtórzy. Szef co zrobił, bo ja to muszę sobie skompletować części, bo mi do obrazka te puzzle nie pasują. Szef, przepraszam, policzył? Sam policzył?!
A aaaa, nie sam. Kto przyszedł? Leprokonus?! No nie! Ja zapytać muszę - szef gdzieś w rodzinie w prostej linii nie ma zombiaka? Takiego, co mu myszy mózg wyżarły?! Ile razy jeszcze leprokonusy muszą szefa w trąbę zrobić, żeby się szef nauczył?
No niech szef kontynuuje. Bo już gorzej to chyba nie może być? Acha, może. To ja usiądę lepiej. Łooo! a na tym krześle to co za....! To też słodycze są? Jakie?! "Brokułowe nocnopierdki"! To nazwa nic szefowi nie podpowiedziała? Aaaaa, papierki ładne miały. Nooo jaaaaasne.....Się boję słuchać....
No i co szef wyliczył. Tak , pamiętam, z leprokonusem liczył, mamusiu! Że drogo, tak szef wyliczył?! Że drogo?! A niech mi szef w łaskawości swojej przypomni, kiedy to szefa oszczędzanie nam na dobre wyszło?
Nie, musieliśmy odesłać.
Nie, trzeba było wzywać ekipę asenizacyjną.
Też nie, trzeba było dopłacić, żeby trolle wywiozły i zutylizowały...
Nie pamięta! Jasne, że nie pamięta, bo nigdy!!!! Zawsze z tego nieszczęścia były! Ale żeby ze sklepu taki amargageddon zrobić?! Szefa talent swoisty tym razem apogeum osiągnął! Ja szefowi powiem co to znaczy! Że szef już głupszy nigdy nie będzie, a ja zabieram zabawki...
Z czego się cieszy? Że nie będzie?
To ja szefowi śliczne zamówionko jak należy a szef, z przeproszeniem , to co z moim zamówionkiem zrobił? Ach, zgubił! Noooo jaaaasne... A gdzie zgubił? W koszu na śmieci zgubił? I czemu ja się dziwię...
Gdzie ten kosz?
Ratunku! A w tym koszu co?! Ależ oczywiście, że "smrodogrzmoty", ja głupia nie poznałam!
Niech się szef łaskawie rozejrzy po sklepie. To ja może paluszkiem pokażę: tamto takie co z sufitu spływa? Ach, "kapusmrodki! No przecież! A te takie, co się na nich przy wejściu poślizgłam? "Kiszone turbojaja" - wiadomo! A to takie w piątej alejce? No, oczywiście, że "śmierdziżujki"!
Szefie, a kto to wszystko posprząta? Ach szef już sprzątał. No przecież! A ja, głupia...
Szefie, co się szef taki zielony zrobił?
Zaraz, zaraz. Czy szef coś może spożył z tej leprokonusowej dostawy? Szef pokaże. Tak, tak, ładne papierki, ładne. "Ogłupiaki w czekoladzie. Nie więcej niż jeden dziennie."
Ile szef zjadł? To na paluszkach pokaże. Pięć? Pięć?! No, pięć może jakoś to będzie ... nie pięć? A tą drugą raczka co pokazuje? Pięćdziesiąt?!!!
Gdzie telefon?!
Halo! Wiedźmopogotowie? Karetka potrzebna. Ciężkie zatrucie ogłupiakami! I straż pożarową przysłać proszę! Jeszcze nie, ale jak znajdę zapałki, to zaraz tu wszytko się poprawi!