W środku nocy

W środku nocy
<a href="https://www.vecteezy.com/free-photos/book">Book Stock photos by Vecteezy</a>

Sobota. Znowu.

To ja. Znowu.

Skoro tu jesteś, to na pewno już wiesz - tutaj jestem tylko ja. Nie ma tu nikogo innego. Tak że... jak już wlazłeś, z przyzwyczajenia, to równie dobrze możesz zostać. Znowu.

To nie tak, że nie masz wyboru. To znaczy, oczywiście, możesz zmienić starą, dobrą Zaklinaczkę Słów na jakiegoś innego opowiadacza. Świat wyobraźni jest niemożliwe wielgachny, rozczapierzony na wszystkie możliwe i niemożliwe strony. I każde, każdziutkie, miejsce ma swojego opowiadacza. Albo dwóch, albo dwustu. Dla każdego coś fajnego. Ale , jednocześnie, nie wszystko jest dla wszystkich. I tu przydaje się opowiadacz - jak ten jednooki kapitan, co wbija swoją drewnianą nogę w dziób statku i trzyma wysoko świeczkę w czasie burzy i ten statek wtedy wie, dokąd ma płynąć. Coś tu się chyba nie zgadza...a jednak ten dziwny obrazek już tkwi w twojej głowie. Jest w twojej głowie, bo ja go tam umieściłam. Przy pomocy słów. Przeczytanych przez ciebie. Rozumiesz już, jak to działa, nieprawdaż?

Dobrze. W porządku.

Proszę uprzejmie, oto jeszcze jeden przykład. Komar - taki wizgający cienkim głosikiem w czasie letniej nocy upierdliwy krwiopijca. Wyobraź go sobie. Takie chude, patykowato-pająkowate coś, z długim zaostrzonym ryjem, cienkimi skrzydełkami i wrednym uśmieszkiem na gębie. Takiego komara nie ma. Ale jest. W twojej głowie. Znalazł się tam, ponieważ przeczytałaś słowa napisane przeze mnie. I, w zasadzie, ten komar istnieje dzięki mnie. To ja dałam mu życie. To ja umieściłam go w twojej głowie. I mogę zrobić jeszcze więcej. Twój wredny komar właśnie wezwał kolegów. Teraz cała eskadra komarów leci w szyku bojowym, a ich skrzydełka... tam tadadam tam, tam tadadam tam... jak helikoptery w "Czasie Apokalipsy " tam tadadam tam ...jadą Walkirie! Nie ma takich komarów. Może i nie ma. Ale w twojej głowie są. A to ja wsadziłam te komary do twojej głowy. My point being? To, co przeczytane, nie da się już od-czytać. To, co wyobrażone, nie da się od-wyobrazić. I od teraz po wsze czasy , jadowity pisk komara będzie Ci przypominał jazdę Walkirii. Tam tadadam tam!

W związku z powyższym właśnie, wycieczki w świat wyobraźni mogą być niebezpieczne. Jeden fałszywy krok, skręt nie w tę ścieżkę i już jesteś nie wiadomo gdzie bez zasięgu, bez prądu. Potykasz się o ruiny nawiedzonego domu, gubisz się w wątkach, tracisz kontakt z rzeczywistością. W końcu zaczynasz kwestionować jej istnienie i kończysz zwinięty w kłębuszek w kącie, owinięty mieszanką czegoś przytulnego i przerażającego. I tak tkwisz tam, gdzie lepiej spać przy włączonym świetle, a najlepiej nie spać wcale. O, taaaaak...są tu rzeczy, które nie lubią, jak się na nie patrzy. Buahahahaha!

Oczywiście. Każdy może opowiadać historie. Ależ proszę bardzo. Wybierz kogoś innego. Kogoś, kto przez świat wyobraźni poprowadzi cię szerokimi, bezpiecznym drogami , wysmarowanego płynem na komary i co sto kroków będzie pytał czy chcesz kanapkę , albo kawy z termosu, albo może siusiu. A jak już będziesz wysmarowany, wysiusiany, nabąblowany kawą z termosu, jak już będziesz miał podwójnie zawiązane sznurówki, tamten inny opowiadacz poprowadzi cię równiutką, porządnie wydeptaną drogą. Będzie cię trzymał za rękę i pilnował żebyś nie potknął się o jakiś niespodziewany zwrot akcji, żeby nie spadła ci na głowę jakaś nietypowa hiperbola, nad którą (a, nie daj buoze!) będziesz się musiał chwilę zastanowić. Będzie pilnował, żeby jakiś niekonwencjonalny dobór słów nie nie naruszył zmarszczką zaskoczenia czyjegoś nieskażonego myśleniem oblicza. (Widzisz to? Oczyma duszy? A widzisz!)

Albo...możesz zaufać mnie i , jak co tydzień, wyruszyć ze mną w podróż. To nie będzie taka zwykła wycieczka. Taka z kanapkami i kawą w termosie, z zabawnymi zdjęciami i lokalnymi daniami w uroczej restauracji. To nie będzie wycieczka do miejsc, o których słyszeliście, które większość z was odwiedziła już kiedyś i w sumie to nic szczególnego ale to zawsze inaczej z nowymi ludźmi i żeby tylko nie padało. Takie wycieczki to nie ze mną.

Ja zaprowadzę cię w miejsca, gdzie tajemnice zagrzebane zostały zbyt płytko i zaczynają właśnie wydrapywać sobie pazurami drogę na powierzchnię. A gdy już wylezą, zostawią za sobą niedomknięte drzwi i wtedy my, delikatnie , cichutko, otworzymy te drzwi jeszcze szerzej, żeby choć na mgnienie oka zobaczyć, co jest po drugiej stronie.

Odwiedzimy miejsca, gdzie zasłona między światami zrobiła się tak cienka, że oddech niewiadomego podnosi ci włosy na karku, a lodowata łapa strachu zaciska się powoli na twoim gardle.

Odwiedzimy miejsca, których istnienie po naszej stronie kurtyny jest tak samo niepewne, jak pewne jest, że istnieją tu już tylko od czasu do czasu.

Zaprowadzę was do miejsc, które były świadkami niegodziwości tak niewiarygodnych, że stały się otwartymi ranami na naszej rzeczywistości. A te, gnijąc i ropiejąc, nigdy nie zagoiły się jak należy. Teraz, pulsując bólem, oscylują między rzeczywistościami, stając się bramami łączącymi te rzeczywistości.

Będą to miejsca ciemne, pełne cieni powstałych bez obecności światła. Miejsca, gdzie powietrze robi się ciężkie i gęste. I wystarczy chwila, a ucisk w żołądku i gęsia skórka mówią ci coś, co twoje ciało już wie, chociaż twój mózg jeszcze nie połączył kropek - że musisz uciekać!

Trafimy w miejsca, do których wielu weszło w prawdzie przed nami, ale zaskakująco niewielu zdołało wyjść.

A kiedy moje opowieści wsiąkną w ciebie jak krew w świeżo skopaną ziemię - nie zdołasz się ich pozbyć. Zaczniesz słyszeć dźwięki, jakich nie słyszałeś nigdy wcześniej: kroki w pustych korytarzach, szlochy niesione wiatrem, szepty w szumie deszczu. Teraz już zawsze będziesz oglądać się przez ramię na pustych ulicach, będziesz zasłaniać okna zanim zapadnie zmierzch, żeby przypadkiem nie zobaczyć w szybie odbicia czegoś, czego nie widzi nikt inny. W czasie bezsennych nocy, będziesz zapalać światła w całym domu w nadziei, że zdołają odpędzić coś, co czeka przemykając w cieniu pod ścianami, gdzieś na peryferiach pola widzenia.

Jeśli masz odwagę wyruszyć ze mną w tę podróż, jeśli jesteś gotów sprawdzić, co prześlizguje się w ciemności na ogromnych nietoperzych skrzydłach, co puka cichutko do okna i cieniutkim głosikiem próbuje wywabić cię z bezpiecznego domu - jeśli masz odwagę wyruszyć ze mną w tę podróż, to słowa zasiane w twojej wyobraźni budzić cię będą w środku nocy, a każdy szelest będzie brzmiał jak kroki, każdy powiew wiatru będzie niósł zza zasłony głosy wołające cię po imieniu. Nigdy już nie opuści cię świadomość, że coś czeka tylko, żeby wciągnąć cię w wyrwę w tej zasłonie i jeśli nie będziesz ostrożny, możesz tam stracić coś więcej niż życie.

Pomyśl, jeszcze nie jest za późno. Może lepiej nie wiedzieć. Może lepiej trzymać się bezpiecznych, znanych traktów wymiecionych do czysta z każdej odrobinki emocji i wyobraźni.

A może, tylko może, niektórych historii nie powinieneś usłyszeć. Raz opowiedziane mogą przecież poruszyć jakieś stare gnijące kości, naruszyć jakieś tajemnice, a te raz ujawnione, zburzą porządek rzeczy, który wmówiono ci tylko po to, byś mógł spać spokojnie nie przejmując się tym co cichutko skrobie w twoje okno w środku nocy.

Read more