Zmyślone opowieści
Sobota jest, rzuć wszystko precz i do telewizora pędź! Tralala, gdzie pilot? Bo kto ma pilota , ten ma władzę! A jak! Dobra. No to co dzisiaj oglądamy? Coś strasznego, oczywiście!
Wiecie, co jest straszne? Ale takie NA PRAWDĘ straszne? No, co wy ? Serio? Tu się różnimy. Nie, na serio. Różnimy się. Co dla kogo straszne. To , dla naprzykładu, otwóżmy jakiś striming pstryk, tadam, i pstryk , i gatunek . I spójrzmy. Co my tu mamy...
No, to różnie. Niektórzy uważają, ze straszne jest jak jakiś gościu gania z tasakiem albo piłą łańcuchową po spokojnymy przedmieściu ciachając na pół tatusiów w średnim wieku, albo ( lepiej! ) niczego nie spodziewajace się (a jak!) niewinne (ekhem!) panienki na letnim obozie w środku lasu, w USA oczywiście, że w USA, i krew płynie po ekranie telewizora...bueeee. Ohyda.
Inni niektórzy, z kolei, uważają że, no nie ma nic straszniejszego od zębatej zakonnicy wyłażącej ze ściany. O, tak! Zakonnica zdecydowanie tak! Wcale nie musi być szczególnie zębata. Koszmar.
Brrrrr! No, więc mamy zakonnicę (zębatą albo nie) albo innego chudego gościa, koniecznie absolutnie niezbędnie zębatego, który poruszając się tyłem po suficie na kończynach zginających się w przeciwną stronę (no, jak mu tak wygodnie) spada w dół prosto na... wszstko jedno kogo, żeby mu krew wyssać. W zasadzie mógłby się dogadać z tym gościem z poprzedniego paragrafu i oszczędzić sobie roboty, a nam ułatwić decyzję, czego nie oglądać.
Tak. Zobaczmy co dalej. Są również zwolennicy panienek w białych koszulinach, które to panienki wygramalają się ze studni (o jejku!) A potem (aaaaaa!) Wyłażą z telewizora i...właściwie nie wiadomo co dalej. Ale już samo to, że jakaś pannica wyłazi z telewizora, akurat wtedy, kiedy ty sobie wygodnie siedzisz na kanapie z zaoszczędzoną paczką hiszpańskich czipsów o smaku sadzonego jajka (no co?! Ostatnia była!) ...no bez przesady! A, paszła! Gdzie mi tu lezie i kapie?! Jeszcze mi czipsy rozmoczy!
No i tyle tego strasznego. Są jeszcze mumie. Raczej komiczne. Duchy. Nie, duchy mocno przestarzałe. Zombiaki! A nie, jednak nie. Co by nie robili, z zombiaków niewiele się da wycisnać. Co? Zadziałała wyobraźnia? No? Wycisnąć zombiaki? Dobra, trochę słabe.
Są upiorne domy wszelakiego autoramentu. O, proszę bardzo. Tu mamy dwór na wzgórzu. Osobiście nie znam nikogo, kto by mieszkał we dworze na wzgórzu, ale jeśli ktoś z państwa i owszem, to radzę uważać.
A tu, z kolei, jest dom na bagnach. Się mnię wydaję, że w takim wypadku to głównie straszy lumbago, ewentualnie komary, ale co ja tam wiem. Tutaj mamy domek na krwawym wzgórzu jakich najwyraźniej wszędzie pełno. Ohoho! A tu, proszę was, klasyka gatunku - w typowym malutkim, amerykańskim hoteliku, tatuś z siekierką gania za swoją rodziną. Wydaje się, więc, że dopóki nie mieszkasz we dworze na wzgórzu, na bagnach albo w amerykańskim hotelu - nic ci nie grozi oprócz nudy.
Tak, zmutowane psy, zmutowane ludzie, zmutowane ptaki, zmutowane plustkwy. Nuuuudaaaa!
O! I jeszcze ufoludki. Niewidzialne. Bo jak są widzialne to wtedy nie liczy się, że to horror tylko SciFi. Ale jak niewidzialne to horror. Proste.
W sumie, to przecież wszystko jedno. To są takie historie, które nigdy się nam nie przydarzą i możemy się bać do woli. A potem otrzepać się z pokruszonych czipsów i tej odrobiny nieprawdziwego strachu, co się nam przyczepiła do swetra. A potem kładziemy się spać spokojni, bo wiemy dokładnie jak się obronić przed wampirem i jak się przygotować do zombie apokalipsy. I przez chwilę mamy poczucie, że w tym temacie życie nas nie zaskoczy. Chyba , że mieszkamy we dworze albo w hotelu.
Chwała powieściopisarzom i scenarzystom, którzy, jak poplątane motki, rozwijają przed nami przyczyny i skutki, i jak ona mogła nie widzieć , co się dzieje! I po jakiego grzyba ludzie ciągle mieszkają w dworach na wzgorzach i w amerykanskich hotelach zasypanych śniegiem! Tak między nami, mężuś mój to ciągle, że jak ja mogę takie okropne i koszmarne i jak ja mogę potem spać spokojnie, i takie tam. No mogę. Mam zaufanie do powieściopisarzy i scenarzystow, że z życia to oni czerpią co najwyżej to, co im podpowiedzą grzybki.
Bo życie jako scenarzysta to kompletnie do dupy jest. Nie przepraszam, wulgaryzm celowy. Bo życie potrafi przywalić bez sensu i bez logicznego ciągu przyczyn i skutków. A prawdziwe przerażenie jest silniejsze od wszystkiego, a to co ma nadejść nadejdzie nieuchronnie, gdy wydarzają się rzeczy niewyobrażalne... i musisz się pochylić, bo ciężar smutku jest tak wielki, że nie wierzysz, że kiedykolwiek możesz... że kiedykolwiek zechcesz jeszcze stanąć prosto....
Wiemy , i tego nie zabierze nam nikt , wiemy , że możemy oprzeć się o tych ludziach, których udało się nam zgromadzić wokół siebie, którym możemy zaufać. I jeśli wszystkich nas zaleje czerń , a tylko jeden utrzyma się na powierzchni, to wystarczy. I każdy może być tym jednym. I co dalej? Nie wiem.
Zdarzają się przecież historie prawdziwe, które biją na głowę zmyślone opowieści.