Akurat!

Akurat!
<a href="https://www.vecteezy.com/free-photos/black-roses">Black Roses Stock photos by Vecteezy</a>

Ktoś przyniósł bukiet tulipanów. No właśnie,  że nikt nie pamięta. Imieniny były. A kto by tam spamiętał czyje. U nas w rodzinie to jak nie imieniny, to urodziny, jak nie wesele to stypa, albo przemarsz wojska. Całą książkę taką zapisaną datami i różnymi notatkami babunia trzyma na komodzie z różanego drzewa obok czarnego telefonu z bakelitu, takiego na korbkę. A, tak, tak! Ale to inna historia.

Te tulipany , no właśnie . Wiadomo, nie sezon, ale teraz wszystko można kupić o każdej porze roku w Wesołej Krówce, na przykład.  Tylko kolor. Nooo, czarne.  No , tak. Czarne tulipany.  Czarnych nie ma. A tu, proszę bardzo, są. Nie zauważyliśmy najpierw , bo zamieszanie było. Szukanie jubilata , jak zwykle u nas, jak się cała rodzina zjedzie.  To zawsze się znajdą tacy , co mają chrapkę na cudze prezenty. Albo próbują upłynnić jakieś domowe odrzuty prezentowe. Na przykład, wchodzi kuzyn Franciszek   (wiadomo , że zawsze jakiś badziew przechodni przynosi), i od progu woła " a kto to dzisiaj wielkie święto ma, no kto?" To się, normalnie,  nikt nie przyznaje . Nieee ma. Nikogutko.   No i chodzi Franio ze swoim prezentem po całym domu i w końcu kładzie gdzieś.  A ten prezent magicznie znajdzie się w końcu zawsze pod choinką z karteczką  "dla  Frania" bo złośliwych u nas w rodzinie nie brakuje.

No, dobrze. Tulipany. Zaczęło się chyba właśnie od Frania. Jak już wcisnął w kąt bezkształtną paczkę zawiniętą w bury papier z napisem S Nowam Godam i przewiązaną kilkoma starymi sznurówkami w różnych barwach wyjściowych, zauważył tulipany.

- O! Ciekawe, czy pachną? -Sprawdził, – nie pachną,- wyraźnie rozczarowany Franciszek usiadł do stołu, krzesło się pod nim załamało, lecąc w dół Franciszek złapał brzeg obrusa i zrzucił na siebie wazę wrzącego rosołu. Karetka przyjechała całkiem szybko i medycy zgodzili się zabrać do szpitala również i  wujaszka Floriana, który, biegnąc na pomoc Franciszkowi, potrącił komodę, wazon z tulipanami tylko lekko się gibnął. Florek potknął się, strzyknęło mu w krzyżu, złożył się w pół i w ten sposób zmieścili się obaj w karetce z łatwością.

 Jakieś dwa bachory, dokładnie nie wiadomo, którego kuzyna, poczęstowały się dwoma tulipanami żeby zabawić się  w kocha, lubi. Po piętnastu minutach kolejna karetka zabrała bachory razem z cudownie odnalezionymi rodzicami, do szpitala.  A wszyscy wysypani od stóp do głów ropiejącymi krostami.

Ciotka Leokadia pozwoliła sobie na nieostrożną uwagę na temat koloru nieszczęsnych tulipanów i resztę imprezy spędziła w sypialni babuni okładając lodem język spuchnięty do wielkości dorodnego kabaczka. 

Kuzynka Marcela, niosąc misę z ponczem, potrąciła wazon z tulipanami i trzeba było wzywać straż pożarną żeby wydobyła głowę Marceli z rzeczonej misy. Szczęśliwie  poncz był mocny, a Marcela dobrze znieczulona.

Dziadunio pierwszy zauważył związek i przykrył tulipany kartonowym pudłem.  Nie wiadomo dokładnie w jaki sposób dziadunio zamknął się w olbrzymiej gdańskiej szafie. Dwa dni go wypiłowywaliśmy i kiedy dziadunio wygramolił się z resztek szafy głodny i wściekły tulipanów już u nas nie było. Co ciekawe, szafa też nie nasza.

Przed świtem, kiedy trzy czwarte naszej rodziny lizało rany w taki czy inny sposób związane z tulipanami, rozległo się dyskretne pukanie do drzwi. Babunia, rozczochrana i zmęczona , otworzyła trzymając w jednej ręce przetykacz  do toalet a w drugiej korkociąg. W drzwiach stał wysoki, blady jegomość owinięty starannie czarną peleryną.

- Dzień dobry, przepraszam panienkę ,- blady ukłonił się babuni, a babunia zarumieniła się po uszy. - Omyłkowo przesłano na adres panienki pewną nietypową, a bardzo ważną przesyłkę.

Rozejrzał się po całkowicie zdemolowanym holu.

-O, są, - dostrzegł tulipany . - Pozwoli panienka.

Jakimś sposobem tulipany znalazły się w garści bladego.

-Żeby panience nie było przykro,- blady wręczył babuni trzy czarne róże, po czym zniknął w chmurze siwego dymu, zostawiając za sobą delikatny zapach drogich perfum i aromatycznego fajkowego tytoniu, który unosił się przed naszymi drzwiami przez dobre dwa tygodnie, ściągając na nasze podwórze koty z całej okolicy. Wszystkie czarne.

Kiedy babunia oprzytomniała i przestała rumienić się jak pensjonarka, cisnęła w kąt prowizoryczne utensylia ratunkowe i zniosła czarne róże do piwnicy. Już ich nigdy nie widzieliśmy, choć sądząc po przypadkach jakie spotkały kilka osób , które miały to nieszczęście nadepnąć babuni na odcisk, róże jeszcze się przydały. Dobrze, dobrze, kiedyś opowiem.

No i , jakoś nikt w naszej rodzinie nie lubi tulipanów. Za wyjątkiem może kuzynki starszego brata siostry ciotki stryjka teściowej Franciszka - Hermenegildy, której się szkoda zrobiło "biednych kwiatków" i zdjęła z tulipanów kartonowe pudło. Następnego dnia Henia wygrała dziesięć milionów w totolotka.

Biedne kwiatki ! Akurat!