Nic się nie dzieje (6)

Nic się nie dzieje (6)
<a href="https://www.vecteezy.com/free-photos/scary-landscape">Scary Landscape Stock photos by Vecteezy</a>

No, to u nas tak się nic nie dzieje, tylko nam dobrodziej zachorował, można tak powiedzieć chyba, bo jak ktoś nie taki jak zawsze to przecież chory, chyba , a dobrodziej to przez te egze... eske... ekskre...no, że złe ze wsi wygonić chciał, no, to tak było, że aż telewizję przysłali, żeby sprawdzić, czy to prawda,  że u nas nic się nie dzieje nawet bardziej niż za torami, bo tam, to wiadomo, a do telewizji to Piekutoski listy pisał, skąpiradło jedne,  bo jak te kiełbasy,  co to nam powietrze aromatyzowały, to lisy zjadły, co fakt to fakt, lisów u nas ostatnio raczej brak, to się Piekutoska zaoferowała, że może gotować zacznie, ale jej przeszło, jak żeśmy się wszyscy zaoferowali, że jej pomożemy w przeprowadzce, a i za chlewikiem u Piekutoskiego nikt już nie chce siedzieć i oddychać za pieniądze , i jak już się Piekutoski wypłacił jednemu , co skrętu jakiegoś dostał ponoć od tego powietrza za chlewikiem,  ale to raczej ponieważ teściowa Piekutoskiego w chlewiku swoje buty niedzielne przechowuje bo się teściu od czasu do czasu jeszcze tym czarniawym odbija, zwłaszcza kiedy kiełbasy wędzą,  to się Piekutoski zbiesił , że mu się kurek zakręcił z gotówką nieopodatkowaną i te listy zaczął pisać do wszystkich telewizji, co w telewizorze są, nikt nie wiedział,  no nikt, i , dziada jednego kawał, udawał, że nic, no nic nie wie, to jak żeśmy dziesiątą czy szesnastą ekipę telepolsatvntrwamurwajegokać ze wsi przeganiali to oni do nas wy Piekutoskiego Pana spytajcie,  że niby ten Piekutoski pan to wszystko na własne oczy widział, no to my tego, psia jego, pana dorwaliśmy jak z walizką po torach do Grajewa chciał uciekać, że tam się w tłumie zgubi, jego raz, jak żeśmy go przycisnęli to wyśpiewał wszystko co to niby Piekutoski pan na własne oczy widział i mieliśmy nie jednego, a proszę ja was, całą rodzinkę, i jak nas jakiś taki wiecie z telewizora nawiedzał, to my Piekutoskiego razem z Piekutoską i z teściową,  a jak ich więcej najechało, to i z teściem razem, na łąkę za chlewikiem żeśmy wyganiali, za te nasze męczarnie i wstyd przed całą gminą, przez godzinę w zielonych gaciach, z antenkami na głowach,  umowa taka, mieli ganiać,  i się okazało że całkiem,  całkiem,  można z tego wycisnąć,  tośmy się umówiliśmy, że na zmianę, nawet się skąpiradło nie pieklił, bo go ostatnio do pekaesu nie wpuścili tak mu się się ta zielona farba wżarła,  i ciekawa rzecz, od tamtego razu to na tej łączce za chlewikiem taka jakaś trawa nie taka rośnie, no od tamtego co patrzymy, że ktoś po łączce w zielonych gaciach bryka, niby wszystko jak zawsze, ale jak przyszło do podziału, bo ludzie u nas uczciwi są,  wszyscy,  nawet to skąpiradło Piekutoski,  to że nikt nie brykał tak wyszło,  a dobrodziej to dojdzie do siebie,  ale aż do Białegostoku go trzeba było dać,  bo tutaj co mu tę antenkę amputują to mu nowa odrasta, no i co, jak nic to nic, przecież mówię.