Nic się nie dzieje (8)

Nic się nie dzieje (8)
<a href="https://www.vecteezy.com/free-photos/appetizer">Appetizer Stock photos by Vecteezy</a>

No,  i co się mnie tam który znowu pyta, ja na to wpływu nie mam, jak mówię, że nic się nie dzieje to nic, tylko na biznesy zapotrzebowanie ostatnio u nas duże i trzeba przyznać,  że wyobraźnia w tej dziedzinie to też u nas całkiem nie tak jak wszędzie,  a na zatorzu to już zwłaszcza bo tam to same szmondaki, właśnie szczególnie na handel detaliczny oraz usługi się u nas chętnych narobiło , a to po tym jak teściowa Piekutoskiego oznajmiła, że otwiera obiady domowe, teść się w końcu znajdzie jak zawsze, albowiem teściowa większa od niego ze dwa i pół raza we wszystkie kierunki, menu degustacyjne przed nim na stole postawiła , i jak teść wybiegł zielony na twarzy wrzeszcząc, że on tylko skoczy do sklepu po papierosy, się sąsiedzi Piekutoskiego zorientowali, że jako sklepu we wsi nie ma, to prewencyjnie za teściem pobiegli, a świnie to Piekutoski, skąpiradło jedne, i tak  prędzej czy później na kiełbasy planował, ale teściowa Piekutoskiego to waleczna kobita jest  i , że te ryby co na te menu degustacyjne przerobione zostały to ona od sąsiada tego takiego, co go żonka krótko trzyma, he, he, nabyła drogą kupna po preferencyjnej cenie ze zniżką, ten chłopina uruchomił handel detaliczny rybami świeżymi złowionymi wczoraj w jeziorze, taki szyld mu ten artysta w Mani zakochany wymalował, to najpierw się zarzekał na świętości wszelkie, to szczupaki są oraz okonie i sieje co z jeziora sieciami po nocy ciągał,  ale jak mu teściowa zagroziła, że już ona mu zasieje i w najbliższej aptece węgla zabrakło, a jak tamtych trzech do szpitala odwieźli no to się okazało, że ekogroszek jakoś inaczej działa, no to Piekutoska z mamusią swoją, ta co Piekutoskiego teściową jest, z resztą to ona raczej innej nie posiada, z innymi kobitami co na te wrzaski na ratunek przybiegły, wrzuciły chłopa do studni, tej co to wiecie, i go tam trzymały, a także wartę przy studni, żeby go nikt flaszeczką nie poratował i biedak schnął i tak zesechł na wiór, na wiór prawie normalnie, ale twardy był i ani okiem nie mrugnął, tylko świeże ryby sprzedaję wyłącznie lokalne, tak krzyczał, ale jak baby z tego jego sklepu ten towar co to niby świeży, na taczkach przywiozły, i mu zagroziły, że albo się przyzna, albo będzie te ryby żarł aż je wszystkie zeżre, to błagać zaczął,  że on tam bez słonka skapcanieje ze szczętem i że prawdę powie,  to go po tych calutkich pięciu minutach ze studni wyciągły,  i jak żeśmy go docucili i odkarmili, to Maniusia, bo mądra i wyedukowana, z karteczkami takimi żółtymi i całą kupą bab, i z zatorza nawet, co u tego ryby nabywały drogą kupna, po jednej stronie, a chłopy po drugiej stronie drogi za wyjątkiem tego tam co się w Maniusi kocha na zabój, zdrajca jeden, i on z tych karteczek czytał, co tam Maniusia napisała, tośmy tym razem my zagrozili, że jak prawdy nie powie o tych rybach, to do tych ziemianek w lesie co je mamy sobie wszyscy wykopać,  aprowizacje będzie nam donosił, no to wyznał,  że te ryby to one faktycznie świeże były, wręcz żywe,  kiedy je mrozili w Chinach tak około sierpnia tego roku co się Mania urodziła, no i przestańcie wreszcie głupio pytać bo się nic nie dzieje, nic.