Się poprawi! (1)
Można było się być może domyśleć, tyle szefowi powiem. I niech szef nie mówi,że nie. To ja, proszę bardzo, szefowi wyjaśnię . Szef się nie miota, tylko posłucha grzecznie. Oooo, ja sobie wypraszam! Myśli szef , że to sama radość te kawałki zbierać?!
Dzisiaj poniedziałek po długim łikendzie. To szefowi w skrócie tylko mówię. Mieliśmy w piątek zamknięte, bo to 13go było. Wiadomo. Przetwory z głogu bardzo dobrze szły. I z cisu, i z innych jagódek. Za chwilę koniec marca, będzie imprez co niemiara. Ja tylko mówię . Wszystkie dżemiki poooszły! I suszone owoce . I mrożonki. A szef zamówił? Nie zamówił! No, to można było przewidzieć? Szef siedzi spokojnie , bo jak się miota ...
Ja bym na miejscu szefa przez następne parę tygodni to zaglądała do herbatki czy tam w kubeczku jakaś jagódka podejrzana nie pływa. To się na prima-aprylis wyjątkowo popularne zrobiło ostatnio. I , dobrze radzę, jakiś eliksirek mieć pod ręką. O, ten , "Wyd'a'lto" . I to dużą butlę od razu, bo do 30 marca cały zapas się rozejdzie. No, ten, tamten, ten taki w tej butelce kształtnej z zieloną nalepką. Od wieków , w sumie, ten sam. Faktycznie, staroć ale w zasadzie to na wszystko antidotum jest. Taki "oldis goldis." No , prawda, skutki uboczne ,dość uporczywe, ale po tygodniu ogniste pierdy powinny minąć, a to że dym uszami idzie to już nikomu przecież nie przeszkadza. A lepsze to, niż ... no, wiadomo. Przywoływanie z tamtej strony do przyjemnych nie należy. A jak się nie uda....!
O! A Mordziejową szef pamięta? No, trudno zapomnieć. Brrrrr. Ją tak na prima aprilis potraktowali... w którym to? 1676? 1766! Tak! Ktoś przesadził z cyjano-colą, Wyd'a'lto nam się skończyło, a jakaś oferma sknociła przywołanie ...że, co? Że to ja? No szef mi tu nie imputuje ! Sobie wypraszam!! Przywołanie to moja specjalność przecież jest. Można powiedzieć, że przywołanie to moje drugie imię, he, he! Jest szef pewien? No, dobra, może. Dawno było. Nie pamiętam. Ale pamiętam jak Mordziejowa się zaczęła rozpadać, to na początku można ją jeszcze było powiązać sznurkiem, ale jak zaczęła przeciekać...zaraz, jak to było? Szef pamięta? A, faktycznie! Potem już tylko kości, a jeszcze potem jak szła, to się te kości kupy nie chciały trzymać... taaaa. No, teraz może by dłużej pociągnęła. Taśma monterska i kropelka, plus elikskirek jakiś. A może i zaklęcie, nawet na zamówienie. Przez internet migusiem idzie, nie to co kiedyś, gołębiem.
Tak swoją drogą, z tymi gołębiami to mógłby ktoś wymyślić coś wreszcie, słowo daję. Durne to ! Zaklęcie żadne na te durnoty nie pomaga. Szef pamięta dodo? No , kuzyn gołębia w prostej linii. Mieliśmy tu kilka rodzin w okolicy. Doszły do wniosku, że zwiększą swoje szanse na przeżycie jak przestaną latać. Oj, durne to durne... ptasie móżdżki, normalnie.
A Mordziejową musieliśmy zakopać, bo dzieci straszyła. Koszmar! Przegłosowaliśmy ją, szef pamięta? Dobre czasy były. Głosowanie jawne, przez podniesienie ręki, a Mordziejowej po drodze obie ręce odpadły! To były czasy, a teraz... "Oburęczny inaczej " czy "bezobjawowo oburęczny"? Szef się nie chichra,bo się wszystko trzęsie ,normalnie ...
No, a szef też mógłby uważać bardziej. Jak jest poniedziałek po długim łykendzie, to przecież zawsze tłumy w sklepie. Zwłaszcza wiedźmy złe jak osy. A dzisiaj wyjątkowo wszyscy wściekli, bo prasy nie dowieźli. Jakby szef nie zapomniał zamówić....
Można było przewidzieć, można.... się szef tak nie miota...jakby szef nie zapomniał, to by szefa klienci nie poćwiartowali, a ja szyć to nie za bardzo umiem...szef nie kłapie. Bez dolnej szczęki dużo nie nakłapie....no, i proszę ! I trzeba było kłapać ? Co szefowi za różnica? Jak po prawej przyszyta, to prawa, nie? Dobrze, już dobrze ... się poprawi!