Się poprawi!(4)
A szef to na niedobór problemów cierpi chyba. Jaaaa ? A ja, to niby dlaczego? Ooooo, teraz to szef przegiął! To ja, normalnie, foch!!! I jak ja teraz sobie pójdę się na szefa poobrażać, to ciekaaaawe kto szefa z tego wyciągnie. I szef nie krzyczy "ratunku "! Tu kolejki chętnych jakoś nie widać.
A się ten nowy wielki plan szefa to wykrzaczył pokazowo. Szef, to muszę powiedzieć, wyjątkowy talent ma. Ach, tak?! Ach, tak?! A szef to się w lustrze widział, co?! Noooo, jak by to szefowi streścić....Tym razem szef walczył na wielu frontach, żeby się tak załatwić! Oczywiście, proszę szefa. Z powrotem do pudeł. No przecież pakuję do tych samych! Umiem czytać, tak?! Tylko jak następnym razem szef będzie promował czytelnictwo, to mnie szef poinformuje z wyprzedzeniem. Po co ?! Żebym się zdążyła na drugą półkulę przeprowadzić, po to!
Niech szef tak tym wszystkim nie potrząsa bo oczopląsu można dostać...nic nie mówię! Pakuję przecież! Ja mogę, jak szef sobie życzy, ale szef pamięta jak ostatnio było? Jak "co"? Jak "kiedy"? Kiedy szef ostatnio "promował czytelnictwo". Jak to , "co"? Szef ostentacyjnie na półce postawił "Mój sąsiad gnije - podstawy zwalczania zombi w warunkach strefy klimatu umiarkowanego". Już szef pamięta? Nooooo, właaaaśnie. I wtedy się szef powinien zorientować. No, że czytelnictwo, czytelnictwem, ale tak napuszczać na sąsiada.. a , fe, nie ładnie. Tak się kończy , jak szef książki na sklep na wagę. Że, co? Niech szef przestanie sam siebie przekrzykiwać, bo nic zrozumieć nie można! Że tym razem na metry?! Oooooo, taaaaak! To faktycznie lepiej wyyyyyszło! Co szef chciał, to ja nie wiem. Może i szef mówi , ale kto by to zrozumiał. A co się szefowi udało, to szef może sobie w lustrze....
Ach,tak?! No pakuję do pudeł, pakuję. Ale sobie chociaż tytuły przeczytam. O, tu to szef sukcesu nie odniósł. Ani jeden egzemplarz nie sprzedany. "Między ustami a brzegiem pucharu - czyli jak karmić krwiopijcę. Zbiór porad praktycznych dla dziewic i nie tylko." Niech się szef nie ciska, bo mu się pogorszy.
Oooo, ale tu sukces! Że szef trzecią gratis dał to sprytne było! "10 rzeczy, których nie chcesz wiedzieć o syrenach i miałeś nosa, żeby o nie nie pytać." Do tego "10 rzeczy, które chcesz wiedzieć o syrenach, a i tak ci nikt nie powie" I, wreszcie, gratis "Syreny. Prokreacja.Bogato ilustrowany podręcznik instruktażowy." No, mam nadzieję, że się szef nie dziwi, że go przez pół miasta z tymi gratisami gonili. Chyba nawet jeden egzemplarz to szef musiał zeżreć... Nic nie mówię! Pakuję przecież!
Ach, jeszcze się dziwi? No, to zobaczmy, co tu szef postawił na półkę w ramach promowania czytelnictwa wśród dzieci i młodzieży. Może bajeczki jakieś? Opowiastki umoralniające? Książeczki do kolorowania? Na jakiej podstawie szef uznał, że "Wyhoduj własnego potwora, od wyobrażenia do ucieleśnienia. Porady praktyczne. Wersja dla dzieci " się sprzeda, co?
No, jeden egzemplarz sprzedał! Się na niego wszystkie dzieciaki z okolicy złożyły. Zanim skończyłam liczyć te drobniaki, z dziesięć potworów zdążyły wypuścić na miasto!
Szef tak na raz nie krzyczy, bo nic zrozumieć nie można. Jak to " nie słyszy"? To niech te ucha wszystkie nastawi, bo ja gardła zdzierać nie zamierzam. No pakuję, pakuję cały czas!
Co my tu mamy? A to już wyjątkowy szefa sukces " Jak wytresować chochlika". Ja tylko powiem "brawo". Chochliki się rozlazły . Wszystkie domy w okolicy pokryte słowami powszechnie uważanymi za obelżywe. Na każdych drzwiach świńskie obrazki i żadną farba się na nich nie trzyma.
Ciekawe, który to zakuty łeb .... nic nie mówię bo pakuję! O, proszę: "Naszym głosem- losy banshee przez nie same opowiedziane. Audiobook. " Audiobook?! Te wycia upiorne po nocy to szef do czytelnictwa zalicza?! Aaaaa, nie pomyślał... no, właśnie.
Jak szaleć, to szaleć! Proszę bardzo! A tutaj co? "Atlas demonów. Wydanie bibliofilskie z żywymi ilustracjami " to może bez komentarza zostawię. Ja oczywiście do pudła wkładam, ale te ilustracje to szef sam sobie na mieście wyłapie.
Oooo, dobrze, że tego nie zdążył sprzedać "Polowanie na leprokonusa - wersja dla idiotów". Leprokonusy są mściwe jak rzadko. Co tam bełkocze? Że jednak zdążył? To w sumie wiele tłumaczy. Pakuję przecież!
A, że ciągle nie wie? Szef stanie przed lustrem , to wytłumaczę.
Widzi teraz? Nazwano szefa kapuścianym łbem, zakutą pałą, pustogłowym, oślą mordą, tępym młotkogłowym, ptasim móżdżkiem. Nie, no nie koniec, to sześć dopiero, a ja tu znacznie więcej widzę. Niech popatrzę. Szef przesunie tę kapustę! O, baranim łbem i śledziowym łebkiem! O! Tutaj coś kreatywnego. Szef pokaże! Już widzę: bezmózgi pajac. Oooooo! A tu, to całkiem niecenzuralne, ale śmieszne ! A totocoto? A fuj! Tego nie dotknę! No i czego się piekli! Macha tymi łepetynami i kapusta mu odpadła!
Szef się nie rusza. Młotek przyniosę i gwoździe, to się poprawi!