Się poprawi!(5)

Się poprawi!(5)
<a href="https://www.vecteezy.com/free-photos/root">Root Stock photos by Vecteezy</a>

Dzień dobry, szefie! Jak tam sobota? Ooooo, ojojoj,  a co to szefa spotkaaaaało?!

Żonie podpadł? ! Z tego,  co tu widać,  to musiał nieźle narozrabiać   hi, hi! Ach, nie moja?!

Ale ganiać za szefem ze szmatą to już moja?!

Tak szef kombinuje?!  To jak taki mądry,  to sam rączkami pomacha. Nie ma? Właśnie widzę.

A to ciekawe, że szef pyta! Ja całą sobotę, proszę szefa, pracowałam. A to ciekawe... czy to aby nie szef powiedział,  że  wycieczka seniorów autokarem na zakupy przyjedzie z rana? Niech szef tak nie bulgocze, bo pryska i podłoga cała znowu ufajdana! I ja jeszcze szefowi przypomnę,  że szef powiedział,  że łatwizna się szykuje.  ... no nie podskakuje mi tu szef , bo aż na półki dryzda! I jeszcze szef powiedział,  że skoro taka lajtowa sobota się szykuje to szef się urwie z sąsiadami na piwko. Tak, tak! Oczywiście,pamiętam! Do biblioteki szef poszedł, do biblioteki! I ja do szefa z sercem,a szef mnie tak załatwił! No, sprzątam przecież! Ile razy można w jednym miejscu...Jakby przestał dryzdać, to już by czysto było! Nic z tego! W to mnie szef nie wrobi! Ja szefa żonie podpaść nie zamierzam. Dlaczego? A szef się w lustrze widział?  No, to dlatego właśnie.

Ale szef niewątpliwie pamięta czego mi szef w sobotę nie powiedział?  Zapomniał szef, jak sądzę, dodać, że to wycieczka z domu seniora Zombie Leśna Dolina. Acha, zapomniał. To ja przypomnę, że mi się za cztery nadgodziny należy jeżdżenia na szmacie. Z tych staruszków to nie tylko się leje wszystkimi otworami, bułeeeee! Różne części od nich odpadają! Aaa, szef nie wiedział. Akurat! To ja też nie wiem kto żonie szefa karteczkę przez okno do kuchni wrzucił. I niech szef kasy nie żałuje za te nadgodziny, bo tam nie wszystko jeszcze na tej karteczce było, i ktoś może drugą karteczkę ...

Oooo, tak szef chce to załatwić?! Ależ bardzo proszę , bardzo proszę! Ja mogę choćby zaraz! A szef może wie , kto wymopuje to, co szef za sobą na podłodze zostawia, bo ja rączek u szefa to jakoś dostrzec nie potrafię...no, co? Chyba, że chowa...

Niech mi tu przestanie pełzać ! Tu już przed chwilą wymopowane a znowu ufajdał... no, co ?! Prawdę mówię. Ufajdał, hi, hi!

A, no i żeby szef nie zapomniał. Jutro przyjedzie jeden taki od tych stetryczałych zombiaków po te części, co z nich odpadły, to jakby szef szukał , to u szefa w biurze taki kocioł stoi...Jaaaa?! A przecież mi szef na jutro wolne dał! Jak to "za co"?! No, za tę sobotę, przecież. Jak to "kiedy"?! No, przecież, jak szef do biblioteki wychodził! Nooo, ja nie wiem...A , że szef taki głupi...no, co?! To niech się w lustrze przejrzy! Na mądrego nie wygląda...Tylko mówię! Tak swoją drogą, a to ja od sąsiadki szefa wiem. I niech szef mi tu nie "cicha" bo już za późno na to. Tu ze dwadzieścia osób na sklepie było! Co?! Ano, to, że jak ktoś szefowi mówi,  że szef ma tylko jeden but to szef nie powinien sprawdzać. Szef rozumie , że jak ktoś z biblioteki wraca, to nie musi sprawdzać ile ma butów , hi, hi! A teraz to już po ptokach. Wszyscy wiedzą. Nie trzeba było żonie podpadać.

No, niech się szef nie bulboni , bo chlapie na boki! Bardziej nawet niż tamte zombie dziadki.  A z nich się leje!! Szef nie żałuje za te nadgodziny, bo następnym razem na chorobowe pójdę! A druga, opowiadała... to ja szefowi powiem, że teraz , to już jest najprawdziwsza prawda, bo już wszyscy powtarzają! No, że jak już przytargał do domu tamto takie jakieś włochate,  śmierdzące nie wiadomo co, to nie powinien żonie mówić, że teściową spotkał po drodze.

No, to i się szef dorobił. Jakby wszystko do kupy hi, hi, hi! No, jakby do kupy hi, hi, hi! No, mówię, przecież! Więc, jakby, hi, hi, hi! złożyć, to się żona szefa z szefem lajtowo obeszła.

Swoją drogą,  żona szefa to niezwykle kreatywna jest.  Ja to bym nie wiedziała , jak wygląda wypierdek mamuta.

Niech się przestanie ciskać! W tym miejscu już dwa razy mopowałam! Może i brudna. Jak szef przestanie dryzdać,  to się poprawi!