Się poprawi! (6)

Się poprawi! (6)
<a href="https://www.vecteezy.com/free-photos/industry">Industry Stock photos by Vecteezy</a>

Szefie! Dzień doberek!

O, matko! Co tak capi?

Szefie? A szef to gdzie się schował?  No, nie może być! Szef na wagarach?

Szeefiee?! Halooo?! Szeefiee...?

No, nie możliwe! Nie ma!!!

To ja sobie tutaj Deeeespaaasitooo la la la la deeespaasitooo!!! To ja sobie miotłą despasiiitooo!!! Szmaty nie tknę no bo naaa cooo miii toooo!!! Taki dzień słoneczny dziiiś koooobiiitooooo !!!!

Aaaaaaaa!!!! No.....no....no.... Czy szef mnie ukatrupić zaplanował?!!!  Czego się po kątach chowa , co?!!! Aaaaaaa!!!! Ooooo, moje serce!! Czyli szef uważa, że jak stoi za zasłonką to szefa nie widać, tak?!

To może szef by się przestał chować, bo tu dzieci nie za długo będą do szkoły.

Nie wpuścić? A jak ja niby mam to zrobić? Szefa to się żarty trzymają, co? Dzieciaki muszą zapasy uzupełnić. Słyszał szef może,  że w szkolnej stołówce to tylko bio i makrobio, czy coś tam?

Aaaaaaaa!!!!

Może by szef siedział w jednym miejscu i przestał wyskakiwać, może, co?!

Że po głosie poznają? No to niech się szef nie odzywa. Niech szef tam siedzi gdzie siedzi i chymka. Co? No " chymka". Chym, chym.

No to co? Słyszał szef? Nie słyszał? Nie-ro-zu-miem! Nie rozumiem,  co szef chymka. Że ja? Że co "ja"? Też mam chymkać?  No, ja myślę. A tak, jak tylko szef chymka to da się pogadać,  nie?

Oooooo, to ja szefowi opowiem. Ktoś,  niech chymka dwa razy,  jeśli wie kto. No, więc,  ktoś zaproponował w  szkole zmianę menu w stołówce. Aby szef nie wie kto?

No i co tylko jeden raz chymka? Co to szef myśli,  że ja nie wiem,  że to szef był?! Ale, że szef chciał upłynnić jakiś badziew, to może między nami zostać..Co? A, nie. To to wszyscy widzieli! Całe miasto wyszło popatrzeć, jak przedszkolaki goniły szefa główną ulicą.

A może mi szef powie skąd te specjały,  co to je chciał dzieciakom wcisnąć? Że kto szefowi za pół ceny?! Leprokonusy?! A szef to na głowę upadł? Szef się wczoraj urodził czy jak?!

Aaaaaaaa!!! No a ta torba na głowie to szefowi po co? Taaa, no jaaasne. A ten pomysł, że szefa nie widać to skąd? Ach, tak. Leprokonusy, oczywiście.. aaa i torbę sprzedały. No, taaaa, magiczna, jaaasne. A szef na głowę nie upadł, jak go te przedszkolaki goniły? A nic, nic. To by tłumaczyło to i owo...

Co tak śmierdzi?

Niech szef przynajmniej tę torbę odwróci, bo ta gęba, co szef narysował to brrrr... że leprokonusy, co? Narysowały? I kazały przodem? Taaa...

To ja na pocieszenie powiem,  niech się szef cieszy, że go liceum nie dopadło, hi, hi, hi!

Co tak cuchnie?

To te pudła co je szef przy wejściu postawił? A w środku co? Nie powie? No to niech wychymka.....Hi, hi, hi

Przenieść?! Ja?! A ja to czemu niby?! Aaaaaaaa!!! Dobrze już. Tylko niech tam siedzi w tym kącie i z tą torbą na głowie tak z zaskoczki nie wyłazi,  bo ... brrrr... Eeee, nawet nie ciężkie te pudła. A w tych to co w środku? Co tam chymka?! O, matko moja! Co za smród! Nie mógł wcześniej wychymkać,  żeby nie otwierać?!

Że ja czytać nie potrafię?! Proszę bardzo, "Zdrowa Barwa, porcjowane wysokobiałkowe przekąski serowe wzbogacone ... pitu, pitu" Niech przestanie chymkać, skupiam się. Coś za dużo tego szef nie spławił. Matko , co za smród! Jag doz zadgać to wgląda drohę jag zer. AAAAAA!!! Ten ser się rusza!!! No, pięknie! To się szefowi rozpełzło po sklepie! CO?! Że źle przeczytałam ? Zdrowa Larwa?! No, to sobie szef te przekąski sam będzie po sklepie gonił.

A tu co? "Śniadanka z ranka". Taaaa, za tę nazwę to ktoś podwyżkę dostał. hi, hi, hi! Otwieramy! No, teraz już za późno! O, na wszystkie demony! Ale cuchnie! Co by du baby... "Owsianka ze spiruliną i suszonymi sardynkami" Bułłłłłeee... A tu? Batony. No, leeepiej. Nie, jednak nie. "Batony z białka z pluskiew i kiszonej kapusty". Szefie , wiadro po lewej! Po lewej! Ajajaj... No, ale tym razem rączki ma, to po sobie posprząta.

A tutaj co? O, nie śmierdzi. Takie lekkie , okrągłe,  gruzełkowate. To też jedzenie jest? Szef to dzieciom chciał zapodać? Na serio?! No, dobra. Kawałek mogę. Chrupiące nawet.. khem, khem... uaunku!! Aaaaunkuuuu!!! Tfu, ptfu..ptfu... Co to jest?! Styropian?! Zwariował szef?! Gdzie coś do picia? W tym pudle? Dobra, zielone jakieś takie... takie ma być? Potrząsnąć? Że co ?! A, butelką potrząsnąć! Miało zmienić kolor? Bo ciągle zielone jest? A. Takie ma być.  Dobra, raz kozie... glugluglu!!

Co to za trucizna?! "Jamruż" i "cholerra"?! Że ja czytać nie umiem?!! Ja?!!! A co to niby za słowo jest ten "jarmuż"?! Nie dość, że jamróż to w dodatku macha?! A do kogo, ja się pytam , ta cholerra macha?

Że co szef chymka?! Zdrowe?! Zielone błoto, a w środku machająca cholerra!! I jamróż!! Tu szef przekroczył granice przyzwoitości!

Dzieciaki! Łapać szefa! No, to ja szefowi zapodam za mamusię "Kiszone buraki z przecierem ze zdechłych śledzi" raz! Za tatusia "zupka ze sfermentowanego brokuła" raz! I do wiaderka! Do wiaderka!

Łapcie go ! Łapcie! Jeszce na chorego wygląda! Szeefiee! " Smuzi z duriana i surowej cebuli"!

Niech się szef cieszy, póki jeszcze na coś wygląda, bo jak szefa dopadnę, to się poprawi!!!