Się porobiło
Coś mi się ten mój mężuś ostatnio leniwy zrobił. Ogólnie fajny chłop. Znacie go przecież. I robotny, i wypije jak trzeba. Zwierzakami się zawsze opiekował na medal. Tymi większymi, bo do wielbicieli małych śmierdzieli to mój mężuś nie należy. Oj, nie.
Tak. No, więc, ostatnio coś całe to nasze sierściaste towarzystwo za bardzo samopas chodzi. Bo mężuś mój z roboty wróci, na stół kuchenny ciśnie to,co akurat tego dnia przywlecze i po garnkach się tłucze. Wybredny zawsze był: "to było wczoraj", "tamto nie słone". A potem tylko piwko jedno, drugie i przed telewizor. A żywinę zamiast porządnie po lesie przegonić, to tylko bramę otwiera, kalosza starego rzuci, bramę chybcikiem zamyka i jeszcze krzesłem podeprze, żeby nie wyłamali jak za wcześnie będą chcieli na podwórko wrócić. A potem człap, człap na kanapę i z piwkiem w łapie czeka aż zmrok zapadnie, żeby watahę na noc za płot wpuścić. Na leniucha, oj, na leniucha. Ale, nie moja działka, to się nie wtrącam. Chociaż, muszę przyznać, że ostatnio coraz trudniej po lesie na spacer chodzić jak dawnej. Z powietrzem coś nie tak i człowieka szybko zadyszka łapie a chłopaki prą do przodu. Energia ich rozpiera. A człowiek w tej masce pe-gaz to, po prawdzie , gówno widzi. Korzenie drzew takie powykręcane i codziennie gdzie indziej. Nogę złamiesz, a wtedy to... brrr. Strach pomyśleć. No i te nasze psiaki to duże jakieś porosły. Bambosz zwłaszcza. Ten czarny, po kaukazie. Moja kochana morda kudłata. Największy ze wszystkich. Tak się porobiło. To może już lepiej niech sami biegają po lesie. Tylko mężuś mógłby czasami trochę na siebie wziąć. O, patrzcie:
-Mężuś! Otworzyłbyś bramę!
-A co?
-Bambosz z lasu ticeratopsa wlecze!
-To mu garaż otwórz, bo podłogę ufajda! A z głową go wlecze?
-Bez!
No , wiecie,w sumie to lepiej, że bez głowy. Ostatnio, jak karnotaura z głową przytargał, to podłogę porysował w salonie. Się porobiło.