Wrócić do piekła

Wrócić do piekła
<a href="https://www.vecteezy.com/free-photos/ghost-cat">Ghost Cat Stock photos by Vecteezy</a>

Na krzywej ścianie pokrytej spękaną olejną w kolorze szpinakowej sraczki wyraźnie widać było ślady po rozgniecionych muchach. Trupy tych much zaściełały brudną podłogę pod ścianami . Kot , cały czarny poza rudą grzywką,  z obrzydzeniem przewracał muchy łapą. Gdyby ktoś  go teraz obserwował, mógłby odnieść, skądinąd słuszne, wrażenie, że kocur czegoś szuka. Kocur z rudą grzywką skończył przeszukiwać zwały much pod północną ścianą, obrzucił obojętnym spojrzeniem resztę pomieszczenia i usiadł przed olbrzymim, zamglonym  lustrem w rzeźbionej hebanowej ramie,  opartym w zaprzeczający prawom fizyki sposób na trójnogim stołku.

-Dobra,  otwieraj.

-O, nie.  Obiecałeś..- bura kotka po drugiej stronie lustra patrzyła na coś co leżało przed nią na biurku.

- Tutaj go nie ma, - zmęczonym głosem powiedział Ruda Grzywka. - Otwórz, proszę.  Nienawidzę tu być.

- Już, już. To nie całkiem naukowe metody....

-Chcesz powiedzieć,  że może się nie udać, - nie spytał. Stwierdził.

-  Nie, nie. Dam radę. - Kotka zniknęła w lewym rogu lustra, coś zgrzytnęło i powierzchnia lustra przypominała teraz falującą łagodnie kałużę rtęci.

Ruda Grzywka przejechał łapką po pyszczku w zadziwiająco nie kocim geście. Z lustra dobiegła muzyka organowa.

- To może potrwać!

- Właśnie słyszę.

Ruda Grzywka wydobył skądś paczkę Chesterfieldów bez filtra, włożył jednego do pyszczka i koniec  papierosa od razu rozjarzył się na czerwo. Kocur  z wyraźną przyjemnością wydmuchał wielką chmurę dymu. Skończył papierosa i jeszcze zdążył odpalić od niego grubego gitana wyciągniętego z niebieskiego, wymiętolonego kartonika, który wziął się nie wiadomo skąd , zanim rzucił niedopałek w kupkę suchych liści szałwii, bez wątpienia celowo usypaną pod brudnym oknem. Niedopałek gitana wylądował chwilę później w drugiej kupce szałwii,  jakby od niechcenia i przypadkiem usypanej w otwartych drzwiach. Ruda  Grzywka wykonał przedziwnie skomplikowany ruch ogonem, chmura aromatycznego dymu zaczęła się zagęszczać,  skręcać w sznury, grube liny omiatające podłogę i ściany. Z największej kupy zdechłych much pod południową ścianą podniósł się niewyraźny cień. Skierował się najpierw do okna potem do drzwi, lecz oplecione gęsto dymnymi sznurami stały się nie do przejścia, a spowite dymem lustro nie wiadomo kiedy przyjęło postać upaćkanego okna.  Cień rzucił się w jego stronę,  jawnie już szukając drogi ucieczki. Dym posłusznie rozstąpił się,  Grzywka zręcznie wepchnął cień w lustro i wskoczył za nim, w ostatnim momencie podcinając ogonem trójnogi stołek zrzucił tym samym lustro, które z wyciem tysiąca potępionych dusz rozprysło się zamykając drogę ucieczki.

Na podłodze z piaskowej terakoty leżał zwinięty w paroksyzmie bólu ohydny, parchaty   człowieczek w łachmanach. Dwa wielkie czarne kocury poderwały go do góry, a siedzący wokoło koci tłum zasyczał niemal unisono. 

- Który to? -spytała łagodnym głosem nieduża pręgowana kotka ze złamanym ogonem.

- Niejaki Maciaszczyk, - Grzywka splunął parchatemu pod nogi. Parchaty rozejrzał się z wyraźną pogardą.

-Zbrodnie?- Spytała kotka.

- Trzy ślepe  kocięta utopione w toalecie, szczeniak ciągnięty na łańcuchu za samochodem, ciężarna kotka postrzelona z wiatrówki, dwa stare psy zakopane żywcem w ogrodzie,- Grzywka  zawahał się. - Jeszcze? - Pokazał zebranym listę długości , no, sporego doga niemieckiego, od końca nosa do końca ogona.

- To wystarczy. Maksymalny wymiar. - Kotka zwróciła się do parchatego. - Będziesz żył życiem swoich ofiar. Wciąż i wciąż. Aż do końca czasu.

Parchaty przez chwilę miał głupią minę, wydawało się, że myśli. Chytre oczka omiatały pomieszczenie w poszukiwaniu drogi ucieczki. Widać było, jak powoli dociera do niego. Pogarda ulotniła się, a zrozumienie wykrzywiło jego paskudną gębę. -Nie, nie, nie, ja chcę do piekła!  Pozwólcie mi wrócić do piekła! Błagam! Błagam, pozwólcie mi wrócić do piekła!