Myśli z filiżanki
Dzień dobry w poniedziałek. Bo poniedziałek jest dzisiaj akurat. Jeśli przeczytasz pierwsze zdanie w jakiś inny dzień, to sobie zmień to pierwsze zdanie samodzielnie. Ja dla różnych spóźnialskich nie będę piętnastu pierwszych zdań pisać. A ta zaspana powłóczysta, tam z tyłu, co mówi? Co?! Znaczy, słucham?! Ale siedem czego? Szanowna pani się kawy napije, wtedy pogadamy, bo teraz niewyraźnie coś tam do siebie pod nosem... Ktoś jeszcze coś? Bo słychać, jak mruczy, ale się, truteń jeden przysadzisty, ujawnić nie chce. Co tam barmotli pod nosem? Że "drugie " co?! Co?
Weźcie wy się zdecydujcie, czy ja mam tu się wynurzać przy poniedziałku, czy nie. Bo jak będziecie tak przeszkadzać, to się faktycznie wtorek zrobi i trzeba będzie od początku zaczynać.
No, ale jest poniedziałek. I, po tym przydługim wstępie, twoje myśli zaczynają wędrować w stronę różnych ważnych spraw. Moje też. Myślę, że mogę tyle ile mogę. I chciałabym móc więcej, ale nic z tego. Że tego nie zrobię, bo nie zdążę, a tamtego - bo nie dam rady. Że bardzo bym chciała umieć, ale nie umiem. Pewnie się w końcu nauczę, ale...jak zacząć? Że chciałabym coś powiedzieć, ale nie wiem jak; coś zrobić, ale nie wiem, czy warto. Że, o czymś zapomnę i będzie mi przykro, albo ( o, rety!) będzie przykro komuś innemu. Że i tak zapomnę, bo jest zbyt dużo do pamiętania. A jak się robi za dużo do pamiętania, to jak właściwie pamięć wybiera, o czym pamiętać, a o czym nie?
Wiecie, czego nam trzeba? Perspektywy. Gdybyś wiedział, że jesteś, na przykład tylko mówię. No więc, gdybyś wiedział, że siedzisz na kawałku kamienia, który pędzi przez czarną pustkę kosmosu pierdyliard ( pardon le mo, nie chce mi się sprawdzać) kilometrów na godzinę ( oczywiście, to nie jest możliwe, bo taki pęd rozwiałby nam grzywki i zaczesy)...no... zaraz...o czym to ja...?
A! Pierdyliard kilometrów na godzinę, przez czarną pustkę, która jest tak wielka, że nie ma początku ani końca? Gdybyś o tym wiedział, to czym byś się dzisiaj martwił?
A gdybyś wiedział, że ten kawałek wirującego i pędzącego przez pustkę kamyczka, przygrzmoci jutro w drugi taki wirujacy i pędzacy kamyczek, to co zrobiłbyś dzisiaj? Z kim chciałbyś pogadać?
Ja tu nie jestem od tego, żeby odpowiadać za ciebie na takie pytania. I to nie jest tak, że te pytania nie mają właściwych odpowiedzi.
A tym czasem, jeśli ci dzisiaj pomogłam, jeśli uśmiechnęłaś się, jeśli poczułeś ulgę ( choćby na chwilę) - zrób coś dla mnie: postaw mi wirtualną kawę. Jak? Wejdź na