Myśli z filiżanki
Piszę te krótkie historie po cichu. Cichutko powstają, bez hałasu rozsiadają się w gościnnym ghost. A kiedyś, jeśli mają szczęście, jakaś urocza czytelniczka czy też przemiły czytelnik, wydobędzie je z ghostowej szuflady, otrzepie z kurzu i przeczyta.
A potem wracają do swojej szuflady i znowu czekają, czekają i czekają...
Wiem, że nie znikają bez śladu zaraz po przeczytaniu — jak mgła, która na chwilę coś odsłania, a potem znowu wszystko przykrywa. Że nie obrastają kurzem i purchawkami. Że nie anektują ich wielkie pająki i szare parchate ropuchy. Wiem.
Czekają na Ciebie. Czekają, aż ktoś znowu je przeczyta.
Ty.
Czasem zostajesz do końca.
Czasem wracasz.
Czasem tylko przechodzisz obok — i to też jest w porządku.
Nie wiem, co dokładnie zabierasz ze sobą.
Może jedno zdanie.
Może obraz.
Może nic.
Jeśli jednak zdarzyło Ci się pomyśleć choć raz „to było coś”
— możesz postawić mi kawę ☕
https://buycoffee.to/word-whisperer
To nie jest konieczne.
Ale jest zauważone.
Wasza jedyna
Zaklinaczka Słów