fantasy
Nie nasza...
Szerokim, szutrowym traktem jechała niespiesznie pomalowana w czerwonożółte maziaje wysoka dwukółka ciągnięta przez niewiarygodnie dużego, smoliście czarnego ogiera. Trzymająca lejce starsza kobieta, delikatnym ruchem dłoni zatrzymała konia przed drewnianym mostkiem. -Stój, Wars, - poprosiła zadziwiająco młodym, melodyjnym, ciepłym głosem. - Już nie daleko? Kary wskazał wyraźnym ruchem głowy. W odległości