Jajo

Share
Jajo
<a href="https://www.vecteezy.com/free-photos/background">Background Stock photos by Vecteezy</a>

Jak już minie mostek i kapliczkę na rozstajach, to już tylko polną drogą w bok od głównej drogi utwardzonej. Trzeba uważać, żeby nie przegapić. Droga odchodzi zaraz za dębem rozszczepionym przez piorun , ale to dawno bardzo, bo już ta część powalona, jeżynami zarosła całkiem. Potem tą polną drogą prosto wzdłuż żywopłotu jeżynowego, po prawej stronie go mając...- W tym momencie Stary przerwał i spojrzał na Młodą z powątpiewaniem. Młoda nastroszyła się od razu jak kurczak.

- No co?! Wiem, która to prawa! - Obejrzała swoje brudne lapki, najpierw jedną, potem drugą, a potem obie razem i zmarszczyła czoło. - Wiem! Ale nie powiem!

Przesunęła w swoją stronę dużą miskę pełną gęstej kaszy nakrapianej czerwonymi owocami. Stary westchnął, popatrzył na Matkę. Matka przysiadła na chwilę. Może urodzić w każdej chwili. Nadszedł czas trudnych decyzji. Matka kiwnęła głową. Stary wstał zza stołu.

- To ja jeszcze fajkę wypalę przed obiadem.

- Dobrze dziadku. - Młoda zmarszczyła nosek. - Twoja fajka brzyyyyydko pachnie.

Stary wyszedł na ganek. Zbliżał się wieczór, świat chylił się już ku jesieni i znad strumienia wijącego się przez łąkę przed domem wznosiła się mgła. Strumień płynął głębokim parowem i mgła, zanim rozlała się na łąki, najpierw wypełniła zagłębienie i przez kilka chwil zdawało się, że łąki przecina mleczna rzeka.

Stary patrzył chwilę na mgłę i na krwawe zachodnie chmury. Wreszcie usiadł w wielkim fotelu, zakurzonym, wypłowiałym od słońca i nadgryzionym przez myszy. Fotel skrzypnął pod ciężarem, stary oparł głowę i z zamkniętymi oczami palił fajkę wypuszczając nosem chmury dymu. W nieruchomym powietrzu dym snuł się powoli, wijąc się spływał z ganku schodami w dół jak kaskady szarej koronki. Wydawało się, że Stary śpi. Ale Stary nie spał. Gdy zbliżał się zmierzch i siadał z fajką na ganku, domownicy z szacunkiem przyciszali głosy. To był czas Starego. Myślał wtedy o przeszłości, którą dzielił z miłością swojego życia. O dniu, w którym odebrano mu ją brutalnie. O trwającej latami krwawej zemście, która nie przyniosła ukojenia i położyła się cieniem na wychowaniu potomka.

Myślał o życiu , które nie było im dane. Chcieli razem patrzeć jak Młody staje się Ojcem. Razem mieli siedzieć na ganku i, przyglądając się jesieni nasluchiwać przekomarzania wnuczki z matką spokojnie czekać na kres. Ból nigdy nie minął, tęsknota tylko przybierała na sile. W oczach zawsze miał smutek, a w sercu ruiny i zgliszcza.

Fajka dopaliła się, ale Stary pozostał w bezruchu, przysłuchując się jak Młoda chichocze radośnie a Matka strofuje ją łagodnym szeptem. Jak stukają garnki na piecu i teraz Młoda strofuje Matkę i obie śmieją ściszonymi głosami. Kochał je bardzo i dbał o nie. Był jeszcze silny i zdrowy. Trzymał się prosto, miał potężny głos i, mimo siwizny, wzbudzał szacunek i dostatecznie duży lęk, żeby były przy nim bezpieczne. Ale to nie będzie trwać wiecznie.

Dzisiaj jest ostatni księżyc lata. Nadszedł czas trudnych decyzji. Jeśli Ojciec nie wróci dzisiaj - jutro trzeba będzie ukryć Młodą. Jeśli ma być bezpieczna...bez Ojca, musi odejść...

Stary wojownik patrzył jak obojętny księżyc chyli się za horyzont, a na tle księżycowej tarczy ... wielki, czarny kształt. Odepchnięty fotel huknął o deski ganku. Swój czy wróg?

- Dziadku! Dziadku! Dziadku! - piszczała Młoda. Ale Stary, ze wzrokiem utkwionym w horyzont, zbiegł schodami na drogę,

- Dziadkuuuuu!

Lecz Stary stał bez ruchu i patrzył. Gorąca fala nadziei spłynęła na niego jak lawa. Czarny kształt był już blisko i Stary, ufając, że się nie myli, odwrócił się w stronę domu.

- Dziewuchy! Jeszcze jedno nakrycie na stół!

Ale odpowiedziała mu cisza. Przerażająca cisza. Ciemność zalała oczy Starego, zachwiał się i byłby upadł, ale w tej chwili Młoda wytuptała na ganek uśmiechnięta od ucha do ucha, a w objęciach trzymała...

-Dziadziu, patrz! - I zamarła z otwartą mordką, patrząc ponad plecami Starego, jej piękne oczy w kolorze płonących rubinów wypełniły się łzami. - Tata...tata!

Teraz płakali już oboje: Młoda patrząc na ogromnego, czarnego smoka, który zbliżał się do domu z hukiem skrzydeł. A Stary, patrząc jak Młoda tuli do siebie wielkie, czerwonoczarne jajo.

Post scriptum autorki

Niebezpiecznym jest uważać że coś wiemy z całą pewnością. Może się bowiem okazać, że nie wszystko nam ujawniono.

https://buycoffee.to/word-whisperer

Read more