fantasy
Rodzynki zostały...
Nie było wiatru. Nie było. A jednak coś poruszało gałęziami tego jednego drzewa. - To tutaj.- Podeszliśmy ostrożnie do drzewa. Duże było. Miało być duże. -Światło poproszę.- Ktoś zapalił lampę naftową. Ktoś inny odkaszlnął sugestywnie. Ktoś inny zapytał niepewnym głosem: - Co teraz? Nikt nie wiedział, więc postanowiliśmy usiąść i poczekać. Trochę